niedziela, 10 listopada 2013

Rozdział V


MIŁEGO CZYTANIA :) BĘDĘ SIĘ CIESZYŁA Z KAŻDEGO KOMENTARZA ^^

- Dobra ja już tu skręcam. To widzimy się jutro. Pa - pożegnałam się z przyjaciółką i ruszyłam do domu. Po wejściu do niego myślałam, że popłaczę się ze śmiechu.

Louis leżał na ziemi, całował marchewki i mówił do nich. Niall "bił się" z Zaynem o ostatnia paczkę żelków, a Liam uciekał z krzykiem przed Harrym, który miał w ręce łyżeczkę. Amanda siedziała na sofie i śmiała się w najlepsze, jednak gdy mnie zauważyła już tak nie było.
- O Boże ... to znowu ty ! Myślałam, że weźmiesz sobie to do serca, że masz tu nie wracać - powiedziała.
- Jednak się pomyliłaś. Wróciłam, aby ci zrobić na złość i jak widać udało mi się to - powiedziałam z uśmiechem. - Gdzie mama i Paul ? - spytałam Amandy.
- Pojechali do babci, bo źle się poczuła czy coś - odpowiedziała spokojnie. Zaskoczyła mnie jej odpowiedź. Myślałam, że powie : a co mnie to obchodzi lub jak chcesz wiedzieć, to zadzwoń do nich. Poszłam do swojego pokoju. Nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić. gdy nagle ktoś zapukał do drzwi.
- Proszę - powiedziałam.
- Laura, będziemy oglądać filmy, zejdziesz do nas ? - spytał Zayn.
- Jasne. A Amanda nie będzie miała nic przeciwko? W końcu nie przepada za mną - odparłam.
- Nie przejmuj się nią, trochę będzie dla ciebie niemiła, a później w końcu cię zaakceptuje i będziecie się razem śmiały z byle czego - powiedział chłopak.
- Dobra, wierzę ci. Zaraz zejdę, tylko się przebiorę, bo w sukience raczej nie usiądę za wygodnie, bo jeszcze będzie widać za dużo - powiedziałam.
- Hehe, no dobra. To za chwile widzimy się na dole - powiedział i wyszedł. Ubrałam się w nowo kupione szorty i luźną bluzkę, bo nienawidzę obcisłych. Tylko czasami je ubieram jak muszę. Byłam juz gotowa, więc zeszłam na dół. Wszyscy siedzieli na dole i oglądali wiadomości. Nagle pojawiła się wiadomość. " Sophia Smith była widziana z jakimś chłopakiem w parku i cię całowali. Niestety tym chłopakiem nie był Liam Payne ... " i pokazali zdjęcia. Nikt się nie odezwał, nawet Liam. Było widać jak gromadzą mu się łzy w oczach, ale próbował je powstrzymać. Nikt niemiał zamiaru się odezwać, więc ja postanowiłam to zrobić.
- Liam, musisz z nią porozmawiać czy to prawda, może to jest tylko Photo shop - powiedziałam, ale on się nie odezwał, tylko ruszył w stronę mojego pokoju. Było mi go żal, jest on wspaniałym chłopakiem, który nie zasłużył sobie na takie rzeczy. Chociaż znam go zaledwie dzień to i tak, tak o nim myślę. Chłopcy i Amanda nadal siedzieli w bezruchu.
- Chłopaki? Może, któryś z was pójdzie z nim porozmawiać ? - spytałam, a oni się ocknęli.
- Może ja pójdę - powiedział Zayn i poszedł. Oh ... biedny Liam, oby jak najszybciej wszystko się wyjaśniło.

*Liam*

Wszyscy oglądaliśmy widomości czekając na Laurę. Nagle prezenterka powiedziała : " Sophia Smith była widziana z jakimś chłopakiem w parku i cię całowali. Niestety tym chłopakiem nie był Liam Payne ... " , po tych zdjęciach, to kompletnie się załamałem. Mój cały świat się zawalił przez nią. Jak ona mogła mi coś takiego zrobić? No jak ? Czułem łzy zbierające się w moich oczach, za wszelką cenę chciałem je powstrzymać. Laura coś do mnie mówiła, ale jej nie słuchałem, bo nie byłem w stanie. Poszedłem do jej pokoju, nie wiem dlaczego akurat do tego pokoju. Coś mnie do niego ciągnęło. Położyłem się na jej łożu i płakałem jak małe dziecko, bo bolało mnie to, że Sophia mogła mi coś takiego zrobić. Usłyszałem pukanie do drzwi. Myślałem, że to Laura, ale jednak tą osobą był Malik. Usiadł na łóżku i zaczął mówić.
- Liam, nie martw się. Nie masz pewności, czy to nie jest przypadkiem przeróbka. Media potrafią wszystko zrobić, byle tylko był rozgłos - powiedział.
- Jak mam się nie martwić !? - krzyknąłem. - Dziewczyna, którą kochałem całowała się z innym i nawet nie wiem od ilu dni czy miesięcy trwa! - zmów krzyknąłem.
- Uspokój się ! - krzyknął Zayn. - Lepiej zadzwoń do niej i się upewnij czy to prawda. Może niepotrzebnie wylewasz łzy - powiedział i wyszedł. Postanowiłem skorzystać z rady przyjaciela.
- rozmowa -
- Cześć kochanie ! Co tam ? - powiedziała uradowana i jakby nic się niestało.
- Sophia, czy ty byłaś dziś w parku z jakimś chłopakiem, z którym się całowałaś ? -spytałem spokojnie.
- Tak Liam. Ja po prostu cię nie kocham - powiedziała.
- A w ogóle mnie kochałaś ? - spytałem.
- Nie, ja chciałam rozgłosu na moją osobę. Jak byłam z tobą, to jednocześnie byłam z Jamesem. Przykro mi - powiedziała i się rozłączyła.
- koniec rozmowy -
A jednak, to prawda. Jak ona mogła ? Jeszcze to , że była z innym od początku naszego związku. Już chyba nie zaufam żadnej dziewczynie, bo jeszcze mnie wykorzysta tak jak Sophia. Dlaczego ? Znaliśmy się jeszcze zanim poszedłem do xFactora, zanim stałem się sławnym. Jestem ciekawy czy wtedy mnie kochała. Moje przemyślenia przerwało pukanie do drzwi. Powiedziałem ciche proszę. Ta osoba chyba usłyszała, bo weszła od razu.

*Laura*

- I co z nim ? -spytała zaniepokojona.
- Chłopak się załamał. On naprawdę ją kochał. Kazałem mu do niej zadzwonić, żeby się dowiedział czy to prawda - powiedział Zayn. Po jego słowach ruszyłam powoli do mojego pokoju, gdzie znajdował się  Liam. Zapukałam. Usłyszałam ciche proszę, wiec weszłam.
- Liam jak się czujesz ? -spytałam zmartwiona i podeszłam do niego. Jego oczy były wypełnione od płaczu i już trochę podpuchnięte, a włosy potargane. Nie ten sam Liam z zaledwie 20 minut.
- Ona mnie zdradzała od początku. Jak zaczęła ze mną chodzić, o już była z ty Jamesem - powiedział i wtulił się we mnie. Oczywiście też go przytuliłam. Wiem, że go to nie pocieszy, ale zawsze coś. Chwila z Jamesem ! Tak ma na imię chłopak Victorii. Widziałam go z dwa razy i pamiętam mniej więcej jak wygląda. Postanowiłam to sprawdzić. Odsunęłam się od Liam. Patrzył na mnie smutnym wzrokiem.
- Poczekaj tylko coś sprawdzę - powiedziałam do niego. Pokiwał twierdząco głową. Odpaliłam szybko laptopa i wpisałam w Google : Sophia Smith i tajemniczy chłopak. Weszłam w zdjęcia, które wyświetliły się w grafice. Przyjrzałam się im i doznałam szoku. Chłopakiem z którym całowała się Sophia był James ! Chłopak Vici. Dziewczyna miała rację, że ma on inną na boku, ale że Sophie ?
- O cholera - powiedziałam. Liam od dłuższego czasu się nie odzywał, ale po mojej reakcji, to się zmieniło.
- Co się stało ? - spytał. Mi się zaczęły zbierać łzy w oczach. Wiem, że to nie mój chłopak, ale na samą myśl, że Vici mogła oglądać te wiadomości i zobaczyła te zdjęcia, chciało mi się płakać.
- Ten James ... to jest chłopak mojej kochanej Vici. Ona się załamie jeżeli jeszcze nie widziała zdjęć. Jak dziś ze mną rozmawiała, to mówiła że podejrzewa go, że ma inną - powiedziałam. Liam nic nie mówił tylko mnie przytulił. Będę musiała poważnie porozmawiać z Victorią. Ta rozmowa nie będzie łatwa. Nie wiem nawet kiedy, ale zasnęłam w ramionach Liama.


-----

Wczoraj napisałam, że rozdziały będą dodawane co tydzień, ale wczoraj ten rozdział przyszedł mi na myśl szybko. Nie chciałam czekać tydzień żeby go dodać, a w ogóle napisałam jednej osobie, że będzie już dziś :) Więc rozdziały będę dodawała jak będę miała napisane. Wczoraj zadałam pytanie. Niestety tylko jedna osoba mi na nie odpowiedziała. Szkoda. :( Będę czekała jeszcze trochę  na odpowiedzi. Myślę, że tym  razem będzie ich więcej. Oczywiście dziękuję za komentarze i wyświetlenia :D Chce ktoś dedyka do następnego rozdziału ? Pisać w komentarzach :) KOCHAM i POZDRAWIAM :*

PS. Przepraszam za błędy :))

~ Julcia

sobota, 9 listopada 2013

Rozdział IV


MIŁEGO CZYTANIA. LICZĘ NA KOMENTARZE :)) xx

Obudziłam się około 9:00. Postanowiłam jeszcze chwilę poleżeć w łóżku, bo nie chciało mi się wstać. Wiem, leń ze mnie ! Zobaczyłam na tt, że mam nowego obserwatora. Jak zobaczyłam kto to, to zastygłam w miejscu, nie mogłam się w ogóle ruszyć z wrażenia. Nagle mama weszła do pokoju. Jak mnie zobaczył, to się zaniepokoiła.
- Córuś, co ci jest? - spytała. - Jesteś cała blada - oznajmiła.
- Właśnie Liam Payne dał mi follow na tt ! Rozumiesz to ? Moje marzenie się spełniło ! - krzyknęłam i zaczęłam skakać  po pokoju. Nie zauważyłam jednak, że ktoś stoi w drzwiach.
- Cieszę się, że w jakiś sposób cię uszczęśliwiłem - powiedział ze swoim zabójczym uśmiechem. Czekać. LIAM PAYNE właśnie stoi w moim pokoju i się na mnie patrzy jak robię z siebie debilkę. No brawo Laura, brawo, ty to umiesz zrobić "dobre" pierwsze wrażenie na swoim idolu. Jeszcze stoję przed nim w piżamie w logo 1D. Upsss... Mama w czasie moich przemyśleń wyszła z pokoju.
- Ładna piżamka - powiedział i znów tak pięknie się uśmiechnął.
- Ymm ... Dziękuję. A co tu robisz, jeśli można wiedzieć ? - spytałam zaciekawiona .
- No ten ... Szedłem do Amandy i w pewnej chwili usłyszałem krzyk, więc wszedłem, żeby sprawdzić co się stało - powiedział.
- Aham. Nie żeby coś ale mógłbyś wyjść, bo chcę się ubrać, a w ogóle miałeś iść do Amandy - powiedziałam z uśmiechem.
- Mi, to nie przeszkadza, że jesteś w piżamie i to takiej słodkiej, a Hazzie, to na pewno by nie przeszkadzało - powiedział. Chwila, chwila HAZZA też tu jest i może nawet reszta. Jestem w niebie !
- A reszta też jest ?- spytałam Liama.
- Tak, bo nie chcieli przepuścić okazji  żeby cię poznać i zobaczyć jaka jesteś - powiedział i wyszedł z pokoju. Postanowiłam się szybko ogarnąć, bo w każdej chwili może zadzwonić Vic, ale też chciałabym jak najwięcej czasu spędzić z NIMI <3 Wykonałam poranną toaletę, uczesałam się w koczka i ubrałam się w TO . Zeszłam szybko na dół. 4/5 One Direction siedziało w salonie. Rozmawiali, gdy nagle Harry mnie zobaczył i przerwał konwersację.
- Cześć jestem Harry, a to są Luis, Zayn, Niall, a Liama gdzieś wcięło - powiedział, po puścił mi oczko.
- Hej, ja jestem Laura. Liama już znam - oznajmiłam chłopakom. A oni patrzyli na mnie takim wzrokiem jakby chcieli wytłumaczenia
- Liam wszedł do mojego pokoju, bo usłyszał jak krzyczę ze szczęścia - powiedziałam, a oni odetchnęli z ulgą. O co im chodzi? Chyba się nie bali o to jak się poznaliśmy.
- Aaa ... to trzeba było tak od razu, bo już myśleliśmy, że się coś gorszego stało - powiedział Niall. Popatrzyłam na niego zdziwionym wzrokiem, gdy nagle zadzwonił telefon, była to Victoria.
- rozmowa-
- No hej kochana! Możemy się spotkać za dwie godziny w centrum handlowym ? - spytała dziewczyna.
- Hej! Jasne, mi pasuje - powiedziałam radośnie.
- No to widzimy się za dwie godzinki. Pa - pożegnała się.
- Do zobaczenia. Pa - również się pożegnałam, po czym rozłączyłam.
- koniec rozmowy -
Uśmiechnęłam się do chłopaków i poszłam w stronę kuchni, aby zjeść śniadanie. Jestem bardzo głodna, co nie zdarza mi się często. W pomieszczeniu spotkałam mamę, która kończyła smażyć naleśniki.
- Zjesz ? - spytała, pokazując na jedzenie.
- Jasne. Coś mi dzisiaj jest, bo jestem głodna z rana, a normalnie to mogłabym nie jeść do południa - oznajmiłam.
- Ach córciu ... to chyba dobrze, że w końcu zaczynasz jeść ? - spytała mama.
- W sumie masz rację - powiedziałam.
Mama położyła na stole naleśniki i wzięłam się za jedzenie. Za chwilę z salonu było słychać krzyk.
- Czuję JEDZENIE !!! - to oczywiście był NIaller, no bo kto inny kocha jedzenie tak jak on ? Po chwili już był w kuchni.
- Proszę pani, mogę jednego ? - spytał Jennifer z miną zbitego pieska. Mama się zaśmiała.
- Nie musisz pytać Niall ! Możesz zawsze sobie brać coś do jedzenia jak jesteś głodny - powiedziała. Niallowi nie trzeba dwa razy powtarzać w sprawie jedzenia. Po chwili już jadł razem ze mną. Po skończonym posiłku poszłam do pokoju spakować do torebki potrzebne rzeczy :  portfel, chusteczki, MP3, gumy do żucia i telefon. Gdy zeszłam na dół , to zauważyłam, że już do chłopaków dołączył Liam z Amandą. Ubrałam buty i krzyknęłam do mamy.
-  Wychodzę ! - Ale jak to Amanda musiała się odezwać.
- A kogo to obchodzi ? Jak chcesz to możesz w ogóle nie wracać - powiedziała oburzona.
- Po pierwsze nie mówiłam do ciebie, tylko do mamy, a po drugie co ci zrobiłam, że jesteś dla mnie taka niemiła ? - spytałam. Dziewczyna przez dłuższą chwilę nie odpowiadała.
- No właśnie - powiedziałam. Pomachałam na pożegnanie chłopcom i wyszłam z domu. Na dworze było ciepło i słonecznie, ale w końcu to Londyn, więc w każdej chwili może zacząć padać. Doszłam do centrum 15 minut przed czasem. Zauważyłam, że przyjaciółka też już przyszła. Poszłam w jej stronę.
- Hej! Długo już tu jesteś ? - spytała i przytuliłam dziewczynę na przywitanie.
- Cześć ! Nie, przed chwilą przyszłam. No to co, zakupy ? - spytała czerwono włosa.
- Z tobą zawsze ! - powiedział uradowana i ruszyłyśmy w stronę sklepów. Chodziłyśmy po nich z 3 godziny. Ja kupiłam dwie pary szortów, czerwone conversy, czarne rurki  i czarną bluzę z kapturem, z czerwonym napisem " I LOVE 1D " . Po prostu musiałam ją kupić jak ją tylko zobaczyłam :) Victoria kupiła czerwoną sukienkę i do tego szpilki, parę czarnych vansów, dwie bluzki i rurki. Zadowolone z zakupów poszłyśmy do MSC na shake'a. Ja wzięłam truskawkowego, a przyjaciółka jagodowego.
- No to opowiadaj co tam u ciebie ? - spytałam dziewczynę .
- Wszystko dobrze, oprócz tego, że mam wątpliwości co so moich uczuć do Jamesa - powiedziała smutnie.
- Ale czemu? Zawsze byliście idealną parą. Widać było, że on cie kocha - powiedziałam zdziwiona.
- No właśnie byliśmy. Od pewnego czasu ciągle się kłócimy, nie możemy dojść do zgody. James spędza ze mną już mniej czasu i to mnie dobija. A w ogóle myślę, że ma inną na boku, bo ostatnio pachniał damskimi perfumami, ale nie moimi - powiedziała Victoria. Było mi jej żal. Oby jej obawy się nie sprawdziły, bo na to nie zasłużyła, ale też nie wiem jak ona na to zareaguje.
- Bardzo mi przykro. Wszystko się wyjaśni. Na pewno to jakieś nieporozumienie, bo po co chciałby mieć inną jak ma taką wspaniałą dziewczynę  jaką jesteś ty - powiedział. Po tych słowach dziewczyna się uśmiechnęła. Chciałabym jej pomóc, ale na razie nie wiem jak.
- No dobra, koniec o mnie. A co tam u ciebie ? - spytała.
- Rano dostałam follow od Liama ! - pisnęłyśmy obydwie ze szczęścia. - Ale to nie koniec. Dziś rano poznałam całe 1D ! - po tych słowach to miałyśmy już odlot. Ludzie w lokalu dziwnie się na nas patrzyli, więc postanowiłyśmy się opanować.
- OMG! Na prawdę ? Ty to masz jednak szczęcie - powiedziała uradowana dziewczyna.
- Nie martw się, poznasz ich, tylko najpierw musze jakoś załagodzić sprawę z Amandą, bo chyba myśli, że chcę ich jej zabrać - powiedziałam.
- No spoko. To co zbieramy się już ? - spytała przyjaciółka.
- Tak, chodźmy - powiedziałam. Położyłyśmy pieniądze za shake'i  i wyszłyśmy z budynku. W drodze powrotnej Vici złożyła mi pewną propozycję.
- Laura, tak od pewnego czasu zastanawiałam się,  czy nie chciałabyś dołączyć do naszej grupy tanecznej ? Brakuje nam jednej osoby, a wiem że lubisz tańczyć. Jeśli nie, to zrozumiem - powiedziała.  Zaszokowała mnie ta propozycja. No dobra może lubię tańczyć, ale to nie jest rewelacyjne. Chyba spróbuję, jak nie będę dobra to najwyżej mnie wywalą.
- Jasne, mogę spróbować, ale jak mi się nie spodoba to odejdę, OK ? - oznajmiłam dziewczynie.
- OK, jutro jest próba o 14:00. Będę u ciebie o 13:00. Weź jakiś strój w którym będzie ci się wygodnie tańczyć - powiedziała.
- Dobra ja już tu skręcam. To widzimy się jutro. Pa - pożegnałam się z przyjaciółką i ruszyłam do domu. Po wejściu do niego myślałam, że popłaczę się ze śmiechu.


-----
Cześć ! No to mamy czwarty rozdział. Przepraszam za błędy. Jak wam się podoba? Dziękuję za komentarze pod poprzednim rozdziałem, one na prawdę mnie motywują :) Jak wiecie jest szkoła. Pierwsze rozdziały były dodawane z dnia na dzień, bo nie miałam nauki. Następne rozdziały będą dodawane co tydzień, ale będę się starać żeby dodawać wcześniej. Chciałabym też wiedzieć z którym z chłopaków z 1D chcielibyście, aby była Laura. Może jakiś nowy chłopak ? A Victoria w razie gdyby zdrada była prawdą. Piszcie do mnie na GG 49047356 a nie w komentarzach, bo chcę żebyście nie patrzyli na siebie na wzajem tylko sami zdecydowali :D Podliczę głosy i dam wam znać :) 

~ Julcia

poniedziałek, 4 listopada 2013

Rozdział III


MIŁEGO CZYTANIA :)) XX

Jak szybko minęły te dwa tygodnie. Za cztery godziny mam samolot i za te cztery godziny zostawię wszystko co dla mnie najważniejsze: bliskich . Ubrana TAK 
zeszłam na dół, gdzie czekały na mnie moje przyjaciółki.
- Jak my będziemy za tobą tęsknić ! - krzyknęły obydwie.
- Oj nie przesadzajcie. Zobaczymy się szybciej niż myślicie - pocieszyłam je.
- Dziewczynki, chodźcie już jeśli chcecie, aby Laura nie spóźniła się na samolot - powiedział ojciec Weroniki, który miał nas zawieźć na lotnisko. Droga zajęła nam dwie godziny, bo były korki. Podczas podróży śpiewałyśmy i wygłupiałyśmy się w najlepsze. Będzie mi tego brakowało. Ale w Londynie nie będę sama. Mam tam Victorię i mam poznać nareszcie córkę Paula, bo jak byłam u nich na wakacjach, to nie było jej w domu, bo wyjechała z przyjaciółmi do Hiszpanii. Poszłam do kasy po bilet i zobaczyłam, że zostało mi jeszcze półtorej godziny do odlotu. Postanowiłyśmy iść do kawiarni. Ojciec Weroniki poszedł się przejść, aby nam nie przeszkadzać w ostatnich chwilach spędzonych razem. Każda z nas zamówiła sobie Latte. Nagle usłyszałam:  PASAŻEROWIE LOTU DO LONDYNU PROSZENI SĄ DO ODPRAWY.
- No to na mnie już czas. Trzymajcie się dziewczyny - powiedziałam i mocno przytuliłyśmy się we trzy. Każda z nas uroniła parę łez. Odprawa minęła szybko. Właśnie siedziałam na swoim miejscu w samolocie. Wysłałam szybko sms-a Paulowi, że zaraz wylatuję. Włączyłam sobie muzykę. Nawet nie wiem kiedy, ale zasnęłam. Po paru godzinach obudziła mnie stewardessa, że zaraz lądujemy i mamy zapiąć pasy. Zrobiłam to co kazała i już po chwili wychodziłam z samolotu. Odebrałam bagaż i ruszyłam szukać Paula, gdyż miał mnie odebrać.  Nigdzie go nie widziałam, więc wysłałam mu sms-a.

"Już jestem, gdzie jesteś ? "

Po chwili dostałam odpowiedź.

"Jestem przed lotniskiem na parkingu, czarny samochód."

Wsadziłam telefon do kieszeni i ruszyłam we wskazane miejsce. Zauważyłam go od razu, bo tak jak napisał był na parkingu przy czarnym samochodzie. Jednak nie był sam. Stała przy nim blond włosa dziewczyna. Zdaje mi się, że to Amanda córka Paula. Mama opowiadała mi o niej, że jest miła gdy w pobliżu jest Paul albo chłopcy, a jak ich nie ma, to zmienia się w niemiłą, pyskatą dziewczynę . Jestem ciekawa jaka będzie w stosunku do mnie. Podeszłam do nich i się przywitałam.
- Cześć Paul! Hej, jestem Laura - zwróciłam się do dziewczyny i wyciągnęłam w jej stronę rękę. Ta jednak, to zignorowała. Prychła  pod nosem i wsiadła do samochodu na miejsce pasażera.
- Nie martw się nią. Ona tak zawsze, gdy przedstawiam jej jakieś dziewczyny lub kobiety. Tak samo było z twoją mamą, ale po pewnym czasie postanowiła być dla niej miła i nie pyskowała, chociaż w mojej obecności, bo czasami Jennifer się  żali, że Amanda przeklina i jest niemiła. Po pewnym czasie przekona się do ciebie- powiedział z uśmiechem Paul.
- Mam taką nadzieję - powiedziałam pod nosem.

*Amanda*
Pff ... Co ona sobie wyobraża, że się z nią zakoleguje ?! I co jeszcze, może mam być jej najlepszą przyjaciółką na całym świcie ? Przed wyjazdem Jennifer i ojciec mówili mi, żebym była dla niej miła, ale mam ich prośby w dupie i nie zamierzam spełniać ich próśb. Przez jej matkę, mój ojciec rozwiódł się z moją kochaną mamą. Nie zasłużyła sobie na to. Ona nigdy jej nie zastąpi, nawet gdyby robiła niewiadomo jakie rzeczy. Koniec kropka. Będę wredna dla każdej osoby z rodziny White. Popatrzyłam kątem oka w lusterko i zobaczyłam uśmiechniętą Laurę. Uśmiech nie schodził jej z twarzy i ciągle się śmiała z żartów taty. Aż mi uszy pękają od jej śmiechu !Nie dość, że nie widuję już się często z mamą, to może jeszcze ojca mi zabierze ? Po godzinie dotarliśmy do domu, gdy do niego weszliśmy zza drzwi wyszła Jennifer.
- O już jesteście!? - krzyknęła uradowana. Nie wytrzymałam tego, że każdy się cieszy, że ją widzi, więc się wydarłam.
- Po pierwsze nie drzyj japy, a po drugie wzrok ci odebrało, że się pytasz? - powiedziałam wściekła.
Wszystkich wokoło zamurowało, bo przecież zawsze byłam milutka i nie używałam takiego słownictwa. Po prostu byłam ideał. Weszłam do swojego pokoju, oczywiście trzaskając z całej siły drzwiami. Rzuciłam się na łóżko i zaczęłam słuchać muzyki, żeby już nie słyszeć nikogo, a w szczególności jej głosu.

*Paul*
Świetnie dogaduję się z Laurą, ale z Amandą za to nie najlepiej. Nie wiem co mam zrobić, po tym co przed chwilą odstawiła. Zadziwia mnie ta dziewczyna, chcę żeby była znów jak kiedyś, kiedy byłem jeszcze z Carą - jej matką. Była wtedy pogodną, uśmiechniętą dziewczyną. Rozumiem, że ma do mnie żal, że się rozwiedliśmy z Carą, ale już nie było między nami tak jak kiedyś. Wtedy nie kłóciliśmy się prawie codziennie, po prostu byliśmy zgodni. Od dawna nie patrzyłem na nią tak jak teraz na Jennifer. Jest ona osobą dzięki, której chcę żyć, spędzać każdą wolną chwile i najważniejsze kocham ją z całego serca. Muszę pogadać z chłopakami, może oni będą w stanie odmienić moją kochaną córeczkę. Zadzwonię do Liama, bo zawsze odbiera telefon.
- rozmowa -
- Słucham ? - spytał  Liam.
- Liam, tu Paul. Musisz z chłopakami mi pomóc - powiedziałem.
- OK, a o co chodzi ? - spytał.
- Bo Amanda się zmieniła odkąd dowiedziała się, że zamieszka z nami Laura. Stała się niemiła i wredna dla wszystkich , nawet dla mnie. Wiem, że spędza z wami dużo czasu i czy przy najbliższym spotkaniu, możecie z nią porozmawiać o jej zachowaniu ? - spytałem z nadzieją.
- Oczywiście, tylko najpierw będzie musiała chcieć się z nami spotkać, bo dzwonimy do niej od dłuższego czasu i nie odbiera - powiedział.
- OK. To widzimy się jutro na próbie. Cześć - powiedziałem i się rozłączyłem. Ostatnim co mi zostało, to modlić się, aby chłopakom się udało.
-koniec rozmowy -
* Laura *
Bardzo zdziwiło mnie zachowanie Amandy. Rozumiem jakby tak do mnie się odzywała, bo nagle się do nich wprowadzam, ale żeby tak na innych. Mama zaprowadziła mnie do nowego pokoju, bo jak byłam na wakacjach, to spałam w gościnnym. Był on przepiękny i wyglądał tak : 



- Podoba ci się córuś ? Paul go robił z drobną pomocą chłopaków - powiedziała mama.
- Podoba ?! On jest PER - FECT !! Dziękuję ! - krzyknęłam i przytuliłam mamę z całej siły.
- Tam masz łazienkę - pokazała na drzwi po lewej stronie ( ich nie ma na zdjęciu ale wyobraźcie sobie, że są :P ). - Rozpakuj się i przyjdź na kolację - powiedziała z uśmiechem i wyszła z pokoju zamykając drzwi. Poszłam od razu w stronę łazienki . Jak zobaczyłam jaka jest duża, to aż mi oczy wyszły, bo zawszę miałam wspólną łazienkę i do tego malutką. Łazienka wygląda tak :


Coś mi się zdaje, że będę tu spędzać dużo czasu. Opuściłam pomieszczenie i zaczęłam rozpakowywać swoje walizki i kartony, które zostały wcześniej przywiezione. Zajęło mi to 2 godziny. Nawet szybko jak na mnie. Zobaczyłam, że jest 18:00. Zanim zejdę na dół, to zadzwonię jeszcze do Victorii.
- rozmowa -
- Hej! Jesteś już w Londynie ?? - spytała Victoria.
- Już tak od paru godzin, ale nie dzwoniłam wcześniej, bo wiem że masz próbę tańca, ale też chciałam się rozpakować - powiedziałam.
- Rozumiem. Spotkamy się jutro ? - spytała dziewczyna z nadzieją.
- No oczywiście ! Nie widziałam cię długo, a po za tym nie chcę siedzieć z Amandą, bo jest wredna - odparłam.
- To jeszcze jutro do ciebie zadzwonię, bo teraz mama woła mnie na kolację- powiedziała dziewczyna.
- OK, pa - powiedziałam i się rozłączyłam. Usiadłam na łóżku i myślałam jak tu mi będzie bez moich przyjaciółek z Polski. Dobrze, że mam tu chociaż moją ukochaną Vici. Przypomniałam sobie, że jak się rozpakuję, to miałam zejść na kolację. Szybko wstałam i ruszyłam do kuchni.


Na kolację była pizza zrobiona przez mamę. Zjadłam kawałek, ale nie za duży, bo nie byłam głodna. Byłam już lekko zmęczona, wiec pożegnałam się z mamą i Paulem, i poszłam do swojego pokoju. Wzięłam szybki prysznic i ubrałam moją ulubioną piżamkę :)  KLIK 
 ( tylko bokserka i spodenki ) Weszłam pod kołdrę i za chwilę odpłynęłam do krainy Morfeusza.

-----
I jak podoba się??? Chyba za bardzo nie wyszedł mi ten rozdział :< Dziękuję za komentarze pod poprzednim rozdziałem. Nie wiem kiedy wstawię kolejny, ale jutro raczej nie. Dodawajcie się do obserwatorów i zostawiajcie po sobie ślad w postaci komentarzy :))


~Julcia


niedziela, 3 listopada 2013

Rozdział II

Miłego czytani :) Proszę jak przeczytasz zostaw komentarz. Dla Ciebie to chwila, a dla mnie motywacja do pisania :)

- Słucham - powiedziałam.
- Cześć Laura! - powiedział Paul.
- Dzień dobry Paul. Coś się stało, że dzwonisz? - spytałam.
- Nic takiego. Tylko chciałbym ci się spytać o jedną rzecz - powiedział.
- Mam się bać ? - spytałam przerażona.
- Nie skądże - powiedział rozbawionym głosem. - Wiem, że chciałabyś częściej widzieć się z mamą i wpadłem na taki pomysł, czy chciałabyś przeprowadzić się do Londynu? - powiedział. A ja się nie odzywałam tylko stałam z otwartą buzią przed szkołą i nie widziałam co mam zrobić. Zgodzić się czy nie.
- Laura, jesteś tam? - odparł Paul.
-Tak, tak. To co mi zaproponowałeś, to ... - nie zdążyłam dokończyć, bo Paul mi przerwał.
- Wiedziałem, że nie będziesz chciała. W końcu masz swoje życie w Polsce i nie zostawiłabyś tego, tylko dlatego że ktoś cię o to prosi. Przepraszam - powiedział zmieszany.
- Nie ! Ja po prostu muszę, to przemyśleć. Tak jak sam mówiłeś, że nie zostawiłabym tego co mam w Polsce, ale też brakuje mi mamy. Obiecuję, że się zastanowię, ale to nie oznacza, że od razu nie chcę- powiedziałam.
- OK. To jak się zdecydujesz, to zadzwoń do mnie - powiedział Paul.
-Dobrze jak tylko się zastanowię, to zadzwonię - powiedziałam.
- Dobrze. Do usłyszenia Lauro ! Miłego dnia - odpowiedział. Słyszałam, że się cieszył jak małe dziecko, gdy dostaje swoją ulubioną zabawkę.
- Do usłyszenia. Pozdrów mamę- powiedziałam.
- koniec rozmowy-
Usiadłam na murku koło szkoły i zastanawiałam się czy jechać. Przerwały mi w tym moje przyjaciółki.
- Coś ty taka zamyślona? - spytała Weronika.
- A nic takiego. Kiedy indziej wam powiem, bo teraz nie chcę o tym mówić- powiedziałam i westchnęłam.
- Może wieczorem zrobimy sobie maraton filmowy u mnie ? - zaproponowała Marysia.
- Ja jestem za ! - odpowiedziałam. Może przez ten czas nie będę myśleć co mam wybrać.
- Ja też - powiedziała Weronika.
- No dobra, to teraz każda idzie do siebie i spotykamy się u mnie o 19:00. OK ? - spytała dziewczyna.
- Dobra, to pa - pożegnałam się z dziewczynami buziakiem w policzek i poszłam w stronę domu. Włożyła  słuchawki w uszy i włączyłam muzykę. Po chwili mogłam już usłyszeć początek mojej ukochanej piosenki One Direction - I Would. Przez ten cały czas myślałam nad propozycją od Paula. W końcu dotarłam do domu. Gdy weszłam do niego, to od razu babcia zawołała mnie na obiad. Zjadłam szybko. Była 15:00 więc postanowiłam wejść na fb i tt . Zajęło mi to 2 godziny, bo pisałam ze znajomymi. Postanowiłam się już zacząć szykować. Nie wiedziałam w co się ubrać. W końcu zdecydowałam się na TO. Poszłam pod prysznic. Po umyciu ubrałam się, uczesałam i zrobiłam lekki makijaż, bo nie lubię mieć dużo tapety na twarzy, jak niektóre dziewczyny z mojej szkoły. Po prostu sypie się z nich jak dmuchniesz :D . Była już 18:30. Pożegnałam się z babcią i wyruszyłam w drogę do domu Marysi. Gdy już dotarłam, zadzwoniłam dzwonkiem i dziewczyna po chwili zjawiła się w drzwiach.
- Hej! Wchodź. Weronika jeszcze nie przyszła. Powiesz mi o co chodziło pod szkoła, że byłaś taka zamyślona ? - spytała Marysia.
- Hej. No dobra powiem ci - powiedziałam ,po czym poszłyśmy oby dwie do salonu. Zdziwiłam się, że nie było rodziców dziewczyny. - Ej Marysi. Gdzie są twoi rodzice ? - spytałam.
- Wyjechali na 3 dni w sprawach służbowych. Tu masz napoje i przekąski. Bierz co chcesz i kiedy chcesz, ale teraz mów o co chodzi - powiedziała.
- No chodzi o to, że dzwonił Paul i zaproponował mi, żebym się do nich przeprowadziła - powiedziałam, po czym spuściłam głowę w dół.
- Uuu ... , co zgodzisz się ? - spytała z niepokojem.
- Nie wiem. Z jednej strony chciałabym mieć znów swoją mamę przy sobie, a z drugiej nie chcę zostawiać was - powiedziałam.
- Zrób co uważasz. Ja się nie pogniewam. Jakbym była na twoim miejscu, to przeprowadziłabym się do matki. Co z tego, że ciągle dostaję opieprz , ale wiem, że robi to dlatego abym była na przyszłość rozsądna. - odpowiedziała przyjaciółka z uśmiechem.
-  Na prawdę, nie obrazisz się ?! Kochana jesteś ! - rzuciłam się na Marysię, żeby ją wyściskać.  - Ale najpierw jeszcze trzeba pogadać z Werą, co ona na ten temat sądzi - odparłam.
- Nie trzeba - nagle zza futryny wyszła Weronika z wielkim uśmiechem na twarzy. - Jedź do mamy. Mamy telefony, GG, skype i inne komunikatory ,dzięki którym  będziemy mogły sie skontaktować - powiedziała.
- Boże, dziewczyn jak ja was kocham ! Co ja bym bez was zrobiła! - krzyknęłam i wyściskałam z całej siły przyjaciółki.
- Dobra, to teraz oglądamy obiecane filmy. W końcu trzeba spędzić dobrze te ostatnie dni, gdzie jest z nami Laura - powiedziała Marysia. Rozsiadłyśmy się na kanapie i zaczęłyśmy oglądać filmy. Pierwszym był Word War Z ( polecam :) ). Dziewczyny lekko się bały, a mnie to nie ruszyło. Po skończonym filmie był czas na kolejny, czyli Wiecznie Żywy ( również polecam XD ). W połowie filmu zasnęłam. Rano obudziłam się jako pierwsza. Wszystko mnie bolało. No w końcu spałam na siedząco, to co się dziwić. Wstałam po cichu, aby nie zbudzić dziewczyn i poszłam do kuchni napić się oraz zadzwonić do Paula.
- rozmowa -
- Paul Higgins, menadżer wspaniałego zespołu One Direction, słucham ? - powiedział. Miał jakiś inny głos, trochę zachrypnięty. No cóż , może się rozchorował.
- Dzień dobry Paul ! Zastanowiłam się nad twoją propozycją - powiedziałam poważnym głosem, aby nie zdradzić od razu swojej odpowiedzi. Nagle w tle usłyszałam śmiechy i jak ktoś mówił.
- No, no Paul. Nie wiedziałem, że składasz jakimś młodym dziewczyną propozycje ... , przecież masz narzeczoną ! - ktoś powiedział. Teraz się zorientowałam, że nie rozmawiałam z Paulem, tylko kimś innym. Było słychać jak Paul krzyczy :
- Harry ! Oddaj ten telefon, to na pewno dzwoni Laura, córka Jennifer. Dzwoniłem do niej wczoraj z pytaniem czy się do nas przeprowadzi do Londynu. Więc oddawaj mi ten cholerny telefon - krzyczał. No, no nasz grzeczny Paul się wkurzył.
- No dobrze, pod warunkiem, że ją poznam - powiedział Harry.
- Tak, poznasz ją ! Dzięki - powiedział do Harry'ego. - Przepraszam Lauro, że musiałaś to słuchać, ale Harry zabrał mi telefon i za nic nie chciał oddać. To więc, przemyślałaś sprawę? - spytał.
- Przeprowadzam się do was, tylko daj mi dwa tygodnie na spakowanie wszystkich rzeczy i ostatnie wypady z przyjaciółmi - poprosiłam.
- Dobrze. Jak się spakujesz, to zadzwoń i wyślę do ciebie jedną osobę, żeby przewiozła z Polski do Londynu twoje rzeczy, abyś nie musiała tego wszystkiego brać ze sobą do samolotu - oznajmił.
- Dobra, zadzwonię. Musze kończyć, bo dziewczyny się budzą. Pa - powiedziałam i się rozłączyłam nie czekając na odpowiedź. Decyzja podjęta. Teraz tylko zostało mi jak najlepiej wykorzystać te dwa tygodnie.



-----
I oto rozdział drugi :) Mam nadzieję, że się podoba. Przepraszam z błędy. Chciałabym podziękować za komentarze pod ostatnim rozdziałem. Następny rozdział postaram wstawić jutro, bo mam już do połowy napisany, ale nie obiecuję XD Bardzo chciałabym aby pod tym rozdziałem znalazło się już więcej komentarzy. Uwagi, które zwracacie są mi potrzebne, bo chcę żeby wam się dobrze czytało :p

Pamiętajcie, że o 17:00 zaczynamy pobijać rekord odsłon w 24 h do Story Of My Life <3



sobota, 2 listopada 2013

Rozdział I


*Laura*
Dziś dowiedziałam się , że moja mama planuje ślub z Paulem na koniec wakacji. Czyli polecę znowu do Londynu i zobaczę się z Victorią ! Muszę jej o tym powiedzieć.
-rozmowa-
-Hej Laura ! Co tam ? - spytała dziewczyna.
-Hej! Zgadnij co się dowiedziałam ? - powiedziałam.
- Hmm ... no nie wiem, mow. - odpowiedziała.
- Mama z Paulem planują ślub pod koniec wakacji, czyli się zobaczymy ! - krzyknęłam uradowana.
-Naprawdę? Pogratuluj jej. Na ile przyjeżdżasz? - spytała Vici.
- Nie wiem jeszcze, ale jak coś, to znam znać  - powiedziałam.
- Ok, to pa pa !- pożegnała się dziewczyna.
- Paa  - odpowiedziałam.
-koniec rozmowy-
Teraz już nie zasnę. Mam nadzieję, że na ślubie będzie One Direction, bo chcę ich bardzo poznać. Tak ogólnie to ja ich BARDZO kocham. Dobra ! Koniec rozmyślania o One Direction. Jutro jest zakończenie roku szkolnego i muszę się wyspać. Poszłam się umyć i po skończonej czynności położyłam się do ciepłego łóżeczka i odpłynęłam w krainę Morfeusza.

*Victoria*
OMG !!! Nareszcie zobaczę się z moją ukochaną przyjaciółką Laurą. Stęskniłam się za nią bardzo. Mam tyle jej do opowiedzenia, a szczególnie o Jamesie. Od pewnego czasu myślę, że ma inną i nie mogę dogadać się z nim . Czasami lepiej rozumiem się z moimi przyjaciółmi Oscarem i Jacobem. NIe mogę doczekać się tego spotkania z nią. Jutro muszę powiedzieć o tym chłopakom, na pewno ucieszą się.  A na razie trzeba pójść spać, bo jutro oczekiwane przez wszystkich zakończenie roku szkolnego.

*Laura*
Leci "One Way Or Another",  czyli mój budzik. Szybko go wyłączyłam i wstaję aby nie spóźnić się. Ubrana w TO schodzę na dół i witam się z babcią.
- Cześć babciu - mówię radośnie.
-Cześć ! Siadaj i jedz - powiedziała.
Usiadłam do stołu i zaczęłam jeść śniadanie, czyli moje ulubione płatki czekoladowe z mlekiem. Jadłam je codziennie na śniadanie, bo więcej bym nie zjadła, gdyż nie jestem rano głodna, a płatki jem tylko dlatego, by babcia nie prawiła mi kazań, że śniadanie to podstawa. Zobaczyłam, że na zegarku już 7:30, więc szybko wstałam od stołu i wyszłam z domu poprzednio odstawiając miskę do zlewu i mówiąc do babci krótkie pa.
Do szkoły dotarłam o 7:55, czyli mam tylko 5 minut na znalezienie Weroniki i Marysi, i pójście razem na salę gimnastyczną, gdzie odbędzie się apel. Szybko znalazłam dziewczyny i poszłyśmy na salę. Dyrektor zaczął mówić swoją coroczną gadkę.
- Witam was tutaj wszystkich serdecznie. Mam nadzieję, że wrócicie z wakacji cali i zdrowi, ale także przyjmiecie miło nowych uczniów. Chciałbym życzyć tym co opuszczają tą szkołę, wszystkiego co dobre... - mówił coś jeszcze ale już nie słuchałam. Trwało to jakieś 20 minut. Później puszczono film, o tym co działo się w szkole przez ten rok. W końcu się skończyło i wszyscy schodzili się do swoich klas. Przez drogę do klasy powiedziałam dziewczyną  o moim wyjeździe do Londynu. Cieszyły się, że spotkam się z mamą i nawet może poznam 1D. Ale oczywiście jak to się spełni, to mam wziąć dla nich autografy. Wiedziałam, że tak będzie. Chociaż gdyby mnie o to nie poprosiły, to tak wzięłabym te autografy. W klasie pani mówiła mniej więcej, to co dyrektor. Nagle zadzwonił ostatni dzwonek w tym roku szkolnym, co oznaczało, że czas do domu. Wszyscy wyściskaliśmy się i życzyliśmy sobie udanych wakacji. Pod szkołą czekałam na przyjaciółki, bo jeszcze nie zdążyły pożegnać się z klasą i znajomymi. Nagle zaczął dzwonić mój telefon. Wyjęłam go szybko i ze zdziwieniem kto dzwoni odebrałam go.
- Słucham - powiedziałam.

-----
Jest i pierwszy rozdział :) Przepraszam za błędy. Boję się, że nikomu się  nie spodoba. Liczę na szczere komentarze.
Możecie pisać do mnie na GG : 49047356 i oczywiście tt : @JuliaKlove1D
Jeśli chcecie być informowani o nowych rozdziałach to zostawcie w komentarzu swojego tt

Bohaterowie

Oto bohaterowie opowidania :)


Laura White ( 17 l. )
Jej rodzice rozwiedli się jak miała tylko 5 lat, więc nie pamięta ojca. Mieszka z babcią w Polsce. Kiedyś mieszkała w Londynie, ale po rozwodzie przeprowadziła się z mamą do Polski. Od 3 lat widzi ją tylko przez święta, bo matka przeprowadziła się do Londynu do narzeczonego Paula Higginsa. Jednak rok temu Laura spędziła w Londynie 2 tygodnie wakacji, gdzie poznała Victorię. Oprócz niej ma jeszcze dwie przyjaciółki Weronikę i Marysię, które niestety będzie musiała niedługo opuścić. Jest Directionerką tak jak jej przyjaciółki.


Jennifer White ( 35 l. )
Matka Laury. Szczęśliwa narzeczona Paula Higginsa. Spotkała go podczas jednego wyjazdu służbowego do Londynu. W Londynie ma własną firmę i przez nią nie widzi się często z córką. Niedługo to się zmieni.


Paul Higgins ( 38l. )
Menadżer sławnego boysbandu One Direction. Ma narzeczona Jennifer White. Planuje ślub z nią. Ma również jak Jennifer córkę z pierwszego małżeństwa, która z nimi mieszka.


Amanda Higgins ( 17 l. )
Córka Paula. Ma żal do ojca, że rozwiódł się z jej matką. Ma dobry kontakt z chłopakami z 1D. Nie jest Directionerką, ale lubi czasami posłuchać ich piosenek.


Victoria Black ( 17 l. )
Przyjaciółka Laury. Poznały się w wakacje. Dzwonią ciągle do siebie albo kontaktują na skypie żeby nie stracić kontaktu. Mieszka w Londynie i ma chłopaka Jamesa, jednak nie jest już z nim szczęśliwa. Kocha One Direction i najbardziej podoba jej się Niall.


Liam Payne ( 20 l. )
Członek brytyjsko-irlandzkiego zespołu One Direction. Ma dziewczynę Sophie. Nie przepada za Amandą. Zespołowy tatuś. :)


Harry Styles ( 19 l. )
Członek zespołu One Direction. Największy flirciarz z zespołu, ale nie ma dziewczyny. Lecą one na jego loczki i zielone oczka. :)


Zayn Malik ( 20 l. )
Również członek zespołu One Direction. Ma przepiękną narzeczoną Perrie, która jest w zespole Little Mix.


Louis Tomlinson ( niedługo 22 l. )
Członek zespołu One Direction. Jest zakochany w swojej pięknej dziewczynie Elenour Calder.


Niall Horan ( 20 l. )
Członek zespołu One Direction. Wielki żarłok i za jedzenie oddałby wszystko :) . Nie ma dziewczyny.

-----
Oto bohaterowie mojego opowiadania. Jeśli popełniłam jakieś błędy to bardzo przepraszam.

~ Julcia

Hej !

Mam na imię Julia. Chcę spróbować napisać opowiadanie o One Direction. Proszę o szczere komentarze. Mam nadzieję, że opowiadanie będzie się podobać :) Z chęcią odpowiem na jakiekolwiek pytania. Piszcie do mnie na GG : 49047356 lub tt : @JuliaKlove1D . Rozdział postaram się dodać dziś, bo mam napisany :)

~Julcia