piątek, 13 grudnia 2013

Rozdział XX

DZIŚ JEST TROCHĘ DŁUŻSZY OD POPRZEDNIEGO :) MAM NADZIEJĘ, ŻE SIĘ SPODOBA. MIŁEGO CZYTANIA XX
CZYTASZ ----> KOMENTUJESZ


Dzień egzaminu z tańca

To już dziś. Wiem, że dam radę, w końcu ćwiczyłam codziennie po parę godzin i nawet nie zdarzało mi się mylić. Obym nie pomyliła się na egzaminie. Brakuje mi Liama, on teraz pocałowałby mnie i dodał mi otuchy, ale niedługo go zobaczę. Okazało się, że musimy jechać dzień wcześniej, czyli wylatujemy pojutrze. Jak się cieszę. Jestem ciekawa min chłopaków jak nas zobaczą. Przez cały czas po tym incydencie z Andym, płakałam w nocy, bo za każdym razem miałam przed oczami tą scenę z przeszłości. Mam nadzieję, że już nigdy nie spotkam tego człowieka. Dobra teraz muszę wstać, aby nie spóźnić się. Rzeczy, w których będę tańczyć, wsadziłam do torby i poszłam w stronę szafy. W co by tu się ubrać ? Hmm... Już mam ! Wzięłam ubrania i poszłam do łazienki w celu wzięcia prysznica.


Po wysuszeniu ciała miękkim rzecznikiem, ubrałam się we wcześniej wybranie rzeczy, po czym zrobiłam lekki makijaż i uczesałam się. Z uśmiechem wyszłam z pomieszczenia, sięgnęłam po torbę i zeszłam na dół, aby zjeść śniadanie. Zjadłam je szybko i chwyciłam wodę z lodówki, po czym schowałam ją do torby. Poszłam w stronę drzwi, ponieważ ktoś zadzwonił do nich. Na pewno to Victoria, bo wczoraj umówiłyśmy się, że przyjdzie po mnie i pójdziemy razem.
- Hej ! - powiedziałam i przywitałam się z przyjaciółką buziakiem w policzek.
- Hej ! Stresik jest, co nie ? - spytała.
- Lekki, ale nie warto się stosować, bo pójdzie jeszcze gorzej, więc tobie też radzę się nie stresować - odpowiedziałam jej z uśmiechem.
- No dobra, no to idziemy - powiedziałam. Wyszłyśmy z mojego domu i ruszyłyśmy w drogę. Przez cały czad gadałyśmy o wylocie do Los Angeles. W końcu trzeba było czymś zastąpić tego stresa. W pewnym momencie Vic dostała SMS-a. Szczerzyła się do telefonu, jakby widziała Harry'ego w samych bokserkach, albo i bez.
- Co ci jest ? - spytałam zmartwiona jej zachowaniem.
- Harry życzy mi powodzenia i napisał, że po powrocie musi ze mną porozmawiać - odpowiedziała radośnie.
- Taa, po powrocie, chyba za 3 dni po występie - oznajmiłam. 
- Yhym. A tak w ogóle, czemu lecimy wcześniej ? - spytała.
- Ciocia, coś mówiła, że tamten samolot odwołali - powiedziałam.
- Może i dobrze, zdążymy jeszcze pójść na zakupy - powiedziała uradowana. Tak, ta tylko o zakupach. Jakby mogła, to chodziłaby na nie codziennie. Nagle dostałam SMS-a.

Powodzenia kochanie ;* Trzymam kciuki ;)

Ucieszyłam się na widok wiadomości, ale jeszcze bardziej zwiększył mi się uśmiech jak pomyślałam o tym wyjeździe. W końcu dotarłyśmy na miejsce. Od razu poszłyśmy się przebrać. Ja wzięłam taki strój : 


 A Vica taki :


 Poszłyśmy do sekretariatu odebrać numer z kolejnością występu. Byłam 36, a Vic 35. Trochę sobie posiedzimy, bo jeszcze nie rozpoczęły się egzaminy z części tanecznej. Któryś z nauczycieli utknął w korku, więc trzeba czekać. Po godzinie do szkoły wpadł zdyszany facet. Był on młody, może z 23 lata. Taki młody człowiek ma być nauczycielem w takiej szkole ? Haha i co jeszcze. Myślałam, że aby dostać się tu jako nauczyciel, trzeba mieć dobre doświadczenie i wykształcenie.
- Niezły ten nauczyciel, oby mnie uczył - słyszałam, jak rozmawiają ze sobą dwie dziewczyny stojące przede mną. Obie wyglądały na puste plastiki, no ale nie można oceniać po wyglądzie. Odeszłam trochę na bok, aby nie słuchać tego co mówią, bo jedna z nich powiedziała, że jeszcze się z nim prześpi. Okej. One mają się tu uczyć, a nie planować jak poderwać nauczyciela. Dobra przyznam, facet jest przystojny, ale bez przesady. Dla mnie Liam jest najprzystojniejszym chłopakiem na świecie. Po dwóch godzinach przyszedł czas na Victorię.
- Powodzenia - krzyknęłam do niej, bo akurat miała wchodzić do sali.
- Nie dziękuję - odkrzyknęła i weszła. Po 5 minutach wyszła szczęśliwa. Niestety nie miałam czasu jej wypytać o szczegóły, bo już mnie wolały. Okej, Laura dasz radę. Powtarzałam sobie te słowa w kółko, w drodze do sali. Gdy do niej weszłam, zauważyła że przy stole siedzi czworo nauczycieli. Nie wiem po co ich aż tyle. Był tam ten młody nauczyciel, jakieś dwie panie na pewno po 30-tce i pan, ale on na pewno miał skończoną 40-tke.
- Dzień dobry - powiedziałam z lekkim uśmiechem.
- Dzień dobry. Pamiętaj, aby się nie denerwować, bo może ci coś pójść nie tak - powiedział ten pan po 40-tce.
- Jak masz na imię ? - spytała jedna z pań. - Laura - odpowiedziałam.
- Okej, więc Laura, do czego nam zatańczysz ? - spytał ten młody.
- Justin Bieber - Lolly - odpowiedziałam.
- No to proszę, tańcz - powiedziała radośnie ta druga. Jest dobrze, nauczyciele są mili. Może przeżyje. Włączyłam muzykę i już za chwilę tańczyłam w jej rytm. Widziałam, że ten młody patrzył się na mnie jak na kogoś idealnego. O co mu chodzi ? Proszę, niech nie będzie to co myślę. Po chwili utwór się skończył i czekałam, aż ktoś coś powie.
- Było nieźle. Zapraszamy jutro na 10:00 na część teoretyczną - powiedział spokojnie ten młody. Nieźle ? Jakoś w czasie, gdy tańczyłam, wyglądał jakby patrzył się na jakiegoś boga. Nieważne.
 - Do widzenia - powiedziałam i wyszłam. Od razu Vic rzuciła się na mnie z pytaniami.
- I co powiedzieli - spytała podekscytowana.
- Było nieźle. Zapraszamy jutro na 10:00 na część teoretyczną - zacytowałam.
- Tylko tyle ? - powiedziała zdziwiona.
- A tobie co mówili ? - spytałam.
- Wspaniale się ruszasz, dobrałaś odpowiednią piosenkę do siebie. Właśnie takie osoby potrzebujemy w naszej placówce - powiedziała. Na pewną ją przyjmą, a mnie nie. Trudno się mówi. Poszukam innej szkoły. Poszłyśmy się przebrać. Po wyjściu, napisałam SMS-a do mojego chłopaka.

Hej ! Mówili, że było nieźle. Coś czuję, że się nie dostanę :'(

Nawet tak nie mów ! Wspaniale tańczysz i się dostaniesz ;) jeszcze parę dni i się zobaczymy xx

- Taak, nawet nie wiesz jak szybko  - pomyślałam sobie. Pożegnałam się z przyjaciółką, która musiała pojechać w jedno miejsce, bo tata jej kazał. Gdy weszłam do domu. Doznałam szoku. Amanda leżała na ziemi w kałuży krwi. Szybko sprawdziłam puls. Słaby, ale jest. Szybko zadzwoniłam po pogotowie. Przyjechali po chwili i wzięli Amandę do pobliskiego szpitala. Nie mogłam z nią jechać, bo policja chciała mnie przesłuchać i zabezpieczyć ślady. Płakałam cały czas. Wystukałam wiadomość do mamy, że Amanda jest w szpitalu, a w domu policja. Odpisała, że pojedzie do dziewczyny, a ja mam być w domu.
- Panienko White, proszę się uspokoić i powiedzieć co się stało - powiedział porucznik ( czy jak tam on sie zwie ).
- Wróciłam z egzaminów do szkoły i gdy weszłam do domu, to Amanda leżała na ziemi nieprzytomna - powiedziałam.
- A czy ofiara ostatnio się z kimś pokłóciła, albo ktoś jej groził - spytał.
- Jej były. Rzuciła go i on wtedy jej groził, dlatego znajdziecie jeszcze na jej nadgarstkach siniaki - powiedziałam już spokojnie, bo udało mi się opanować.
- Jak się nazywa ? - spytał sięgając po notes i długopis.
 - Wiem tylko, że ma na imię Andy - powiedziałam.
- To nie dobrze. A umiesz powiedzieć jak wygląda, to zrobimy rysopis - pokonałam głową na tak i zaczęłam opisywać tego człowieka. Potem wszyscy policjanci opuścili dom, a ja wzięłam się za sprzątanie krwi. Na sam widok łzy zaczęły mi lecieć ciurkiem. Nie wiem co byłoby, gdybym przyszła później. Może już nie żyłaby, wtedy nie wybaczyłabym sobie tego. Po skończonej pracy zadzwoniłam do mamy. Amanda jest w ciężkim stanie i zapadła w śpiączkę. Lekarze nie wiedzą, kiedy się obudzi. Biedna Am. Czemu akurat musiało jej się to przytrafić. Było już grubo po północy. Nie miałam sił jechać do szpitala, ani nawet się pouczyć, więc wzięłam szybki prysznic i położyłam się spać. Nie trwało długo aż zasnęłam.

Następny dzień

 Wstałam o 5:00. Poszłam sprawdzić czy mama wróciła już ze szpitala. Zastałam ją słodko śpiącą. Uśmiechnęłam się na ten widok. Wróciłam do swojego pokoju, żeby powtórzyć sobie materiał. Niestety było ciężko, bo cały czas myślałam o Am. O 8:00 poszłam się ubrać.


 Gdy zeszłam na dół, to czekały na mnie naleśniki. Mama siedziała przy stole. Było widać, że jest bardzo przejęta tą sprawą. Ja też, ale nie aż tak mocno jak ona.
- Jak się czujesz ? - spytałam.
- Koszmarnie. Wczoraj rozmawiałam z Paulem i chciał od razu wrócić do Londynu, ale nie mógł. Kazał mi się nią opiekować, więc wzięłam sobie wolne - powiedziała.
- Jak wrócę z egzaminów, to przyjadę do was do szpitala - oznajmiłam. Na myśli was miałam mamę i moją kochaną Amandę. Powoli zaczęłam traktować ją jak siostrę, którą teraz mogę stracić przez jakiegoś gnoja. Pożegnałam się z mamą i ruszyłam do szkoły. Przed budynkiem czekała na mnie Vic, gdy widziała mnie ze smutną miną to pobiegła do mnie od razu, nie zważając, że ma na sobie w miarę wysokie szpilki.
- Co jest ? - spytała zmartwiona.
- Am jest w szpitalu i leży w śpiączce, gdybym przyszła parę minut później już by jej nie było na tym świecie - powiedziałam. Od razu zrobiło mi się smutno i płakać mi się chciało, ale nie mogłam, bo muszę zdać ten test, a potem mogę ryczeć do końca moich dni.
- Bardzo mi przykro. Ale jak to się stało ? - spytała. Opowiedziałam jej, to co porucznikowi. Ze smutnymi minami ruszyłyśmy w stronę sal, w których na co dzień odbywały się lekcje, oczywiście oprócz wakacji. Siedziałam przy wyznaczonej dla mnie ławce i czekałam, aż jeden z nauczycieli przyniesie testy. Niestety nie byłam razem z Vic w sali, więc umówiliśmy się, że będziemy czekały na siebie przed wejściem. Do sali wszedł ten młody i rozdał każdemu sprawdzian. Mieliśmy na niego 2 godziny. Było 12 stron. No chyba trochę sobie tu posiedzę. Pierwsze strona to A, B, C, D z chemii, następna fizyka, później były biologia, niemiecki, muzyka, historia i reszta to matematyka i polski. Matematyka była prosta, ale nie jestem pewna, czy będę miała wystarczająco angielski, bo od niedawna tu mieszkam i nie mówię, i nie pisze jeszcze perfekcyjnie w tym języku. Zgłosiłam się, że chcę oddać sprawdzian. Ten młody kazał mi podejść do siebie.
- Dziś o 18:00 będą już wyniki, czy się dostałaś - powiedział i popatrzył na mnie, swoimi zielonymi oczami. Prawdę mówiąc, to nie ruszyło mnie to, ale on chyba myślał na odwrót. Wyszłam po cichu z dali i wyszłam przed budynek, aby poczekać na przyjaciółkę. Postanowiłam wysłać Liamowi wiadomość.

Hej misiek ;* Jestem już po testach, był w miarę łatwy, tylko nie jestem pewna co do angielskiego. Kocham cię xx

 Napisałam i wysłałam, lecz po dłuższym czasie nie dostawałam odpowiedzi. Schowałam telefon do torebki, bo zauważyłam, że w moją stronę idzie dziewczyna. Wyglądała na wkurzoną.
- Co jest ? - spytałam.
- Chyba za wysoko nie będzie, bo chemia, fizyka i biologia, to były nie do rozwiązania - powiedziała, krzyżując ręce na wysokości klatki piersiowej.
- Nie martw się. Będzie wszystko dobrze - powiedziałam i przytuliłam ją. Od razu na twarzy dziewczyny zagościł promienny uśmiech. Pożegnałam się z nią, bo szłam do domu aby się przebrać, a potem do szpitala. Po wejściu do domu, szybko pobiegłam się przebrać.


Do szpitala miałam 20 minut drogi, więc postanowiłam się przejść. Po drodze spotkałam dziewczyny z grupy tanecznej i chwilę pogadałyśmy o egzaminie, po czym każda rozeszła się w swoją stronę. Po wejściu do szpitala, poczułam ten zapach. Nie lubiłam go. On mi przypomina te debilne zdarzenie, które ciągle do mnie wraca. Chciałabym, aby on teraz tu był, nie zasłużył sobie na śmierć. Jednym powodem tej śmierci byłam ja, więc po jego wypadku załamałam się i nie chciałam z nikim rozmawiać. Na szczęście teraz już się nie załamie, chyba że z powodu Am, jeśli się nie obudzi. Dziewczyna leżała w pokoju numer 212. Zapukałam i weszłam. Mama miała łzy w oczach, czyli znów płakała. Było mi jej szkoda. Wiem, że od razu pokochała ją jak własną córkę, którą teraz może stracić. Przytuliłam ją najmocniej jak mogłam. Uspokoiła już się trochę. Podeszłam do jej łóżka i chwyciłam ją za rękę.
- Moje biedactwo. Jakbym mogła, to zamieniłabym się z tobą, bo nie powinnaś cierpieć, tak jak teraz. To ja jestem najgorsza i na powinnam tu leżeć - powiedziałam i zaczęłam płakać.
- Córciu, proszę nie płacz i nie wspominaj Kuby. Teraz na pewno nad tobą czuwa i nie chce abyś była smutna i tak myślała - powiedziała rodzicielka.
 Siedziałam z nią do 17:30, aż postanowiłam iść do szkoły zobaczyć wyniki. Zadzwoniłam do Vic, abyśmy się spotkały na miejscu, bo chcemy razem zobaczyć czy nas przyjęli czy nie. Tak bardzo chciałam wiedzieć, że zaszłam pod budynek za wcześnie. Usiadłam na murku i czekałam na Victorię. Po chwili, razem z przyjaciółką szłyśmy w stronę tablicy.
- Dobra, no to patrzymy - powiedziałam. Najpierw sprawdziłyśmy Vic. Dostała się. Z tańca miała 4 razy tak, a z testu 78/110. Przytuliłyśmy się ze szczęścia. Teraz ja, gdzie jest te moje nazwisko ... Jest ! Po zobaczeniu wyników zamarłam.

-----
Hej :* Jak wam się podoba rozdział ? Czekam na komentarze :) Bardzo proszę o komentowanie tych, co jeszcze ani razu nie skomentowali, bo chciałabym poznać waszą opinie, albo chociaż napiszcie, że czytacie :) Zachęcam do komentowania, bo to mnie bardzo motywuje. Za wszelkie błędy przepraszam.

~ Julcia


wtorek, 10 grudnia 2013

Rozdział XIX

MIŁEGO CZYTANIA XX

 - No siema. Gdzie cię wywiewa na całe dnie, bo pierwszy raz od tygodnia widzę cię na oczy - powiedziałam i wtedy zauważyłam, że nie siedzi sama. Był z nią pewien chłopak.
- Cześć jestem Andy, chłopak Amandy - powiedział i wyciągnął rękę, którą uścisnęłam. Byłam w szoku. Ja myślałam, że będzie z blondynkiem.
- Hej, jestem Laura. Porwę na chwilę Amandę - oznajmiłam z uśmiechem. Dziewczyna poszła ze mną do kuchni.
- Pozwolisz, że się spytam. Czemu jesteś z tym gościem a nie Niallem ? - wypaliłam, nie zastanawiając się co mówię.
- Cicho bądź. Jestem z nim od pół roku i próbuję z nim zerwać, bo już nie czuję do niego, tego co kiedyś - oznajmiła.
- A Niall wie, że masz chłopaka ? - spytałam.
- Nikt nie wie oprócz ciebie, nawet tata nie wie - odpowiedziała. Zdziwiłam się. Jak można mieć chłopaka od pół roku i nikt o nim nie wie, szczególnie jak jej ojciec jest menadżerem sławnego boysbandu.
- Co masz zamiar zrobić ? - spytałam zmartwiona, bo nie chciałam, żeby Am miała kłopoty jak ktoś dowie się o jej związku.
- Zerwać z nim. Tylko, że nie mam serca, żeby to zrobić, bo widzę jaki jest on szczęśliwy jak mnie widzi - powiedziała ze smutną miną.
- Zrób to teraz. Im szybciej tym lepiej. Mniej będziesz raniła go, tym że kłamiesz, ale też siebie, tym że jesteś nieszczęśliwa - powiedziałam. Dziewczyna kiwnęła głową i poszła do salonu, gdzie od pewnego czasu czekał na nią chłopak. Nie chciałam im przeszkadzać, więc poszłam do swojego pokoju, pouczyć się trochę, bo nie jestem aż tak zmęczona.

* Amanda *

- Zrób to teraz. Im szybciej tym łatwiej - powiedziała Laura. Kiwnęłam głową i poszłam do salonu. Bałam się, bo Andy potrafi nieźle się wkurzyć. Nie chciałam, aby zrobił to teraz.
- Andy, musimy porozmawiać - powiedziałam poważnie.
- Przecież cały czas, to robimy - powiedział rozbawiony. Mi nie było do śmiechu, od razu to zauważył i spoważniał.
- Słucham - powiedział. Wzięłam głęboki oddech i zaczęłam mówić.
- Od pewnego czasu nie czuję już tego co kiedyś - zaczęłam, ale chłopak mi przerwał.
- Co chcesz przez to powiedzieć ? - spytał, a ja to zignorowałam i kontynuowałam.
- To co czułam kiedyś, tego już nie ma, jakimś cudem wyparowało. Już od pewnego czasu chciałam ci to powiedzieć, ale bałam się jak zareagujesz. Rozmawiałam z pewną osobą i powiedziała mi, abym to zrobiła jak najprędzej, bo tak nie będę raniła już więcej ciebie, ale też siebie. Przykro mi, ale zrywam z tobą - powiedziałam i poczułam ulgę, że nareszcie to powiedziałam. W jakimś stopniu byłam z siebie dumna, że odważyłam się to zrobić, bo boje się, co będzie teraz.
- Czemu ? Czemu ? Ja się pytam ku*wa czemu ? - krzyknął. Tak myślałam, że się zdenerwuje.
- Uspokój się - szepnęłam. - Jak mam się uspokoić ? Dziewczyna, którą kocham rzuca mnie dla jakiegoś blondaska - powiedział ciszej niż poprzednio.
- Nie wiem o co ci chodzi - odpowiedziałam, chociaż wiem, że chodzi mu o Niallera. Tylko skąd o nim wie ?
- O tego pedała z tego zespołu Łan Pedalszyn czy coś tam - krzyknął. Miałam tego dość. Nikt nie będzie obrażał moich przyjaciół, a szczególnie Nialla.
- On nie jest pedałem - krzyknęłam. - Nie znasz ich, więc ich nie oceniaj. Każdy ma swój styl, a to że mają talent do śpiewania i tobie się to nie podoba, to nie oznacza, że masz się tak o nich wyrażać. Są o wiele lepsi od ciebie, za długo zajęłoby mi wymienianie - powiedziałam podniesionym głosem. Nie podobało mu się to. Widziałam to, zachowywał się dziwnie i aż cały się trząsł ze złości. Nie wiem jak mogłam być z nim, a w ogóle co ja w nim widziałam. To jest świętą prawdą, że miłość jest ślepa, właśnie to doświadczyłam.
- A co mnie to obchodzi - krzyknął i wstał z kanapy. Ja przez cały czas stałam niedaleko niego. Zaczął niebezpiecznie zbliżać się do mnie. Teraz, to się go bałam. Od stawiał krok do przodu, a ja jednocześnie do tyłu, w końcu wpadłam na ścianę
- Jesteś moja, tylko moja. Rozumiesz to - powiedział i ścisnął mnie za nadgarstki. Nie powiem bolało mnie to cholernie, na pewno będę miała siniaki.
- Puść ją - krzyknęła Laura. Co ona tu robi ? On może przecież jej coś zrobić.
- Pff... Taka dziwka jak ty, nie będzie mi rozkazywać - powiedział, na co w oczach dziewczyny pojawiły się łzy. Zabolało ją to bardzo, widzę to. Ale czemu aż tak bardzo ? Mi to tam zwisałoby jakby tak do mnie powiedział. W końcu mnie puścił i podszedł do Laury. Chwycił ją za nadgarstek. Aż syknęła z bólu. Wiem co czuje, przed chwilą miałam to samo.
- Nie będziesz mu rozkazywała. Jasne ? - powiedział i ją puścił.
- To nie koniec. Jeszcze się zobaczymy - krzyknął opuszczając dom. Od razu podbiegłam do dziewczyny.
- Nic ci nie jest ? Przepraszam cię za to co ci zrobił - powiedziałam i przytuliłam Laurę, która płakała. Nie mogłam ją uspokoić, cały czas płakała.
- Proszę cię, nie mów nic nikomu. Teraz idź się połóż i przestań. Proszę - błagałam. Dziewczyna kiwnęła głową na znak zgody i poszła w stronę swojej sypialni. Mam nadzieję, że nic sobie nie zrobi, ale też że Andy już nie pojawi się w moim życiu.

* Liam *

 Cudownie jest tu w L.A., tylko brakuje mi mojej kochanej Laury. Ciekawe co teraz robi. Spróbowałem zadzwonić, ale nie odbiera. Za drugim i trzecim razem, to samo. Za czwartym rozłączyła mnie sama. Co jest do cholery ? Chyba nie ma do mnie żalu za to, że nie dzwonię za często. Na prawdę mam dużo pracy. Nakręcenie teledysku nie trwa jeden dzień. Potrzeba trochę czasu, szczególnie jak w pewnym momencie, nie gramy samych siebie. Dobra, ale teraz koniec o teledysku. Chciałem napisać wiadomość do mojej dziewczyny, ale Niall wpadł do mojego pokoju.
- Wiesz co się dzieje z dziewczynami, bo Am nie odbiera od mnie telefonu ? - spytał zamartwiony Niall.
- Niestety nie. Od pewnego czasu próbuje dodzwonić się do Laury. Jak nie odbiera, to rozłącza. Nie wiem o co im może chodzić. A może im coś się stało - zacząłem panikować.
- Payne nawet tak nie myśl - powiedział zdenerwowany Niall.
- A co mam sobie myśleć. Nie wiem co teraz robi moja dziewczyna, a nawet z kim - krzyknąłem, bo nie mogłem już wytrzymać.
- Co to za krzyki ? - spytał Paul, wchodząc z chłopakami do mojego pokoju hotelowego.
- Laura nie odbiera od Liama telefonu, a od mnie Amanda - powiedział za mnie Niall.
- Ja gadałem przed chwilą z Vic i mówiła, że Laura wracała cała szczęśliwa do domu, więc nic nie mogło jej się stać - oznajmił Harry, uspokajając mnie. Odetchnąłem z ulgą. Nagle dostałem wiadomość. Nadawcą była Laura.

Hej misiek :* przepraszam, że nie odbieram, ale akurat myłam się, a teraz jestem zmęczona, więc idę spać. Dobranoc xx pamiętaj, że zawsze cię kocham

Odzywałem SMS-a na głos.
 - Te ostatnie zdanie brzmi jak pożegnanie - powiedział Zayn, a wszyscy razem ze mną, zmierzyliśmy go wzrokiem. Na prawdę nie musiał mnie dobijać.
- Nie martw się. Jest z nią Amanda, więc jest bezpieczna. Te dwie razem pobiłyby nawet jakiegoś mięśniaka - powiedział Louis. Chciał poprawić nam jakoś humor, ale za bardzo mu nie wychodziło.
- Przepraszam, ale możecie wyjść, bo jestem zmęczony - powiedziałem.
- Jasne, widzimy się rano na planie - powiedział Paul i razem z chłopakami wyszedł z pokoju. Wziąłem wyjąłem czyste bokserki z szafy i udałem się pod prysznic. Po wieczornej toalecie wszedłem szybko na Twittera, aby odpisać paru fankom. Później położyłem się i nie wiem kiedy, ale odpłynąłem.

* Laura *

 Następny dzień Zadzwonił budzik. Nie chciało mi się wstawać, bo cały czas miałam w głowie jego słowa. Długo się starałam, aby zapomnieć o tej sytuacji, gdy w końcu to się stało, musiało wrócić. Nigdy tego nie zapomnę. Dobra, nie mam czasu na przemyślenia, tylko muszę wstać i się ubrać, bo trzeba coś zjeść, pouczyć się trochę i pójść na trening. Leniwie weszłam z łóżka i wybrałam takie rzeczy:




 Proste, ale za to wygodne. Nie mam nastroju, aby bawić się w wybieranie rzeczy. Teraz przydałby się Liam. Lubię jak wybiera mi ciuchy, wygląda to tak słodko, jak trudzi się, żeby strój który wybierze, podobał mi się. Trochę źle się czuję z tym, że okłamałam go z tym myciem. Tak na prawdę nie miałam ochoty z nikim rozmawiać. A w ogóle wyczułby, że coś jest nie tak i musiałabym się tłumaczyć, a właśnie tego chciałam uniknąć. Po orzeźwiającym prysznicu ubrałam się, uczesałam i umalowałam. Poprawiała jeszcze raz swoje włosy i wyszłam z pomieszczenia. Zeszłam na dół zrobić sobie śniadanie, bo mama była od rana w pracy. W miarę szybko zjadłam zrobiony przez siebie posiłek i ruszyła do pokoju po torbę na trening. Postanowiłam wyjść wcześniej, żeby móc wszystko przemyśleć po drodze na spokojnie.
- Wychodzę - krzyknęłam.
- Okej. Uważaj na siebie - krzyknęła Amanda.
- Będę jak zawsze - krzyknęłam i wyszłam. Wsadziłam słuchawki do uszu i ruszyła dłuższą drogą do szkoły.

-----
No heej ! :* Proszę, nie zabijcie mnie, że taki krótki. Nie mam nic na swoje usprawiedliwienie :) Jak się podoba rozdził ? Bo mi jakoś nie za specjalnie, no ale czekam na wasze opinie. Oczywiście przepraszam za błędy i dziękuję za komentarze. Jeśli chodzi o komentarze, to pod ostatnim postem było, że ktoś m.in. przez mojego bloga znienawidził 1D. Bardzo mi przykro, że to się stało, ale nie wiem dlaczego. Po prostu jak wiele osób, spróbowałam napisać opowiadanie, które jest WYMYŚLONE i nigdy nie będzie miało miejsca. Jeśli ta osoba jeszcze wejdzie na tego bloga, to proszę, żeby napisała do mnie na maila, co sprawiło na tym blogu, że znienawidziła 1D. ( directionerkajulcia@gmail.com ) Jak macie jakieś pytania, to też możecie pisać :)

P.S. Dziś mam imieniny :D

Do następnego, KOCHAM WAS :**

~ Julcia

sobota, 7 grudnia 2013

Rozdział XVIII

MAM NADZIEJĘ, ŻE ROZDZIAŁ SIĘ SPODOBA :) MIŁEGO CZYTANIA XX
CZYTASZ ----> KOMENTUJESZ


Gdy Liam zobaczył, co jest tam napisane to zaczął się kierować w moją stronę. Był na niej napis : Hug me Liam and don't leave me ! ( Przytul mnie Liam i nie zostawiaj mnie !)
- Przytulić mogę cię zawsze, ale niestety muszę jechać - powiedział i mnie czule pocałował. W oczach zebrały mi się łzy, bo chciałabym aby nie wyjeżdżał. Chciałbym aby  przy mnie był, jak pojadę na konkurs, czy będę zdawać do szkoły. Po tych wydarzeniach będzie potrzebny mi tylko on, bo on mnie najlepiej rozumie. Victoria jest wspaniałą przyjaciółką, ale też ma swoje życie i ostatnio często widuje się z Harrym, i chyba coś z tego będzie. Mam nadzieję. Zeszliśmy na dół, trzymając się za ręce. Byłam smutna, bo powodów do radości nie miałam.
- No ej, tylko się nie popłacz. Na wojnę, to on nie jedzie - powiedział Louis.
- No wiem, ale jakoś trudno jest mi się z nim rozstać na dwa tygodnie - powiedziałam.
- Właśnie widzimy - powiedział Niall, pokazując na moją bluzę.
- Już na nas czas - oznajmił Paul. Przytuliłam każdego z chłopców, a Liama pocałowałam i przytuliłam mocno. Ostatni raz zaciągnęłam się zapachem jego perfum i pozwoliłam mu odjechać w spokoju na lotnisko. Nie chciałam z nimi jechać, bo boje się, że nie puściłabym go tak szybko, jak zrobiłam to teraz, a w ogóle mam konkurs. Postanowiłam iść do kuchni, aby coś zjeść, bo było słychać, że mój żołądek domaga się jedzenia. W kuchni mama siedziała przy stoliku i zajadała kanapki.
- Chcesz jedną ? - spytała. - Nie dzięki. Dziś zjem płatki - powiedziałam bez entuzjazmu.
- Córuś nie smuć się. Zanim się obejrzysz znów go ujrzysz - powiedziała rodzicielka.
- Yhym - odpowiedziałam i zaczęłam jeść. Po "uczcie" zawlokłam się do pokoju, w celu przebrania się w coś innego i spakowania torby na trening. Dziś zostanę dłużej, bo muszę wymyślić jakiś układ na egzamin. Zostało mi tylko 6 dni. Bez zastanawiania się ubrałam to: 


Chwyciłam torbę i zeszłam na dół.
- Mamo, ja idę na trening, a potem będę ćwiczyć - oznajmiłam. - Dobrze - odpowiedziała. Wyszłam z domu i podążyłam w stronę szkoły. Jak to ja, oczywiście musiałam słuchać po drodze muzyki, bo inaczej zgon na miejscu. Droga minęła mi szybko. Pod szkołą spotkałam smutną Victorię. 
- Co się stało ? - spytałam zmartwiona.
- No bo przed wyjazdem chłopaków ostro pokłóciłam się z Harrym, bo nie chciał on zrozumieć, że na razie nie chce się z nikim wiązać - powiedziała.
- Moje biedactwo. Na pewno po jego powrocie, a może nawet wcześniej się pogodzicie - powiedziałam i przytuliłam ją.
- Mam nadzieję. Wybrałaś już utwór, do którego będziesz tańczyć ? - spytała dziewczyna.
- Zastanawiam się na Lolly a ty już coś wybrałaś ? - spytałam.
- Yhym. Tańczę do What About Love - powiedziała zadowolona ze swojego wyboru.
- A masz już ułożony trochę układ ? - spytałam.
- Już caluteńki. Muszę tylko ćwiczyć - powiedziała z uśmiechem.
- Dziewczyno, nie wiem jak ty to robisz. Następnego dnia po dowiedzeniu się co masz przygotować aby się dostać, ty już masz układ ? Moja leniwa Vic, lepiej uwija się ze wszystkim ode mnie. Kto by pomyślał - powiedziałam, a dziewczyna się zaśmiała.
- Chodźmy już, bo zaraz się spóźnimy - powiedziała Vica i szybko pobiegłyśmy do szatni. Jeszcze parę sekund, a byłybyśmy spóźnione. 
- Dobra dziewczęta, zaczynamy - powiedziała ciocia.
- Ale miała nam pani powiedzieć, gdzie jedziemy na konkurs - przypomniała Mia.
- Wszystko w swoim czasie, bo jedna osoba rozniosłaby nam sale ze szczęścia - powiedziała, patrząc na mnie. Cały układ już był gotowy, na próbach tańczyliśmy bezbłędnie, więc zostało nam tylko ćwiczenie.
- Na razie zdradzę wam jedną rzecz. Jedziemy tam za 9 dni, a resztę powiem wam kiedy indziej - powiedziała z chytrym uśmiechem.
- Ale proszę pani - powiedziałyśmy wszystkie na raz.
- Nie ma ale. Dowiecie się kiedy indziej, więc teraz idźcie się przebierać. Koniec zajęć - powiedziała klaszcząc w dłonie. Wszystkie dziewczyny, oprócz mnie wyszły. Zostałam sama z ciocią.
- Wiesz już do czego zatańczysz ? - spytała.
- Do Lolly - powiedziałam. Może nie jestem fanką Biebera, ale akurat ta piosenka podoba mi się i myślę, że jest odpowiednia.
- No dobrze. Mogę ci pomóc, czy chcesz zostać sama ? - spytała.
- Chętnie przyjmę twoją pomoc ciociu, bo sama nie dam rady wyrobić się - oznajmiłam.
- Okej, to zaczynamy. Włącz muzykę - powiedziała. Już po chwili tańczyłam układ do połowy piosenki, bo w końcu moja ciocia, to zawodowa nauczycielka tańca, więc wie co i jak. Po dwóch godzinach umiałam wszystkie kroki, które wspólnie ułożyłyśmy. Teraz zostały mi codzienne trening i nauka na test. Podziękowałam cioci za pomoc i ruszyłam w stronę domu. Byłam bardzo zmęczona, więc zjadłam coś i poszłam od razu spać.


Następny dzień


Wstałam o 6:00, bo muszę zacząć się uczyć. Niestety muszę to robić w dzień, bo po treningach jestem wykończona. Na razie nie miałam zamiaru się ubierać, więc sięgnęłam po książkę i chciałam się uczyć, ale uniemożliwił mi to sms, który dostałam w nocy.

Hej kochanie ! :* Na pewno już śpisz, ale jak coś to dolecieliśmy cali i zdrowi ;) tęsknię xx

Uśmiechnęłam się na widok SMS-a. Ale teraz koniec obijania się. Muszę wziąć się za biologię. Uczyłam się jej 2 godziny, potem kolejne dwie historii. Tylko tracę czas, bo tak nic nie rozumiem. Postanowiłam skończyć na dziś z nauką i włączyć komputer. Najpierw weszłam na Facebooka, było dużo zaproszeń do znajomych od fanek chłopaków. Spróbowałam napisać do Weroniki, która akurat była dostępna.  ( L - Laura W - Weronika )

L - Hej ! Co tam ? Czemu mnie ignorujecie, nic wam nie zrobiłam ;(
W - Hej ! Ja nie chciałam cię ignorować, tylko Marysia mi kazała, bo jest na ciebie obrażona za ten wyjazd.
L - Ale mówiła, że nie będzie miała do mnie żalu. Sam mnie namawiała na ten wyjazd.
W - Na początku nie miała, ale po tygodniu strasznie się zmieniła. Zaczęła się zadawać wiesz z kim. 
L - Z tym pustym plastikiem, który ma wszystkich w dupie ?!?
W - Yhym :/
L - A rozmawia chociaż z tobą ?
W - Tylko jak przylatuje do mnie obgadywać te plastiki, jak nie zwracają na nią uwagę.
L - Nasza biedna Marysia … Jakbym wiedziała, to nie wyjechałabym. 
W - Przestań !! Masz w Londynie cudownego chłopaka, a ja też kogoś poznałam, więc sama nie błąkam się po szkole :)
L - Naprawdę ? Gratulacje !! <3 kto jest tym szczęściarzem ?
W - Patryk




Pisałyśmy ze sobą jeszcze z dwie godziny, aż w końcu nadszedł czas na ubranie się. Pożegnałam się z przyjaciółką i poszłam do łazienki się ubrać. Po szybkim prysznicu zauważyłam, że nie wzięłam ubrań. Wyszłam w ręczniku z pomieszczenia i szybko wyjęłam ciuchy z szafy.


Po ogarnięciu twarzy i włosach wyszłam z łazienki, i zaczęłam pakować torbę na trening. Wzięłam ją ze sobą, bo jak zjem śniadanie, to od razu pójdę już na zajęcia.
- Cześć ! Co ci zrobić na śniadanie ? - spytała mama.
- Jeśli masz czas, to naleśniki - powiedziałam z uśmiechem.
- Okej już robię. Ja dziś dopiero idę na 15:00, ale nie wiem o której wrócę - powiedziała robiąc naleśniki.
- Okej. Ja tak nie wiem o której wrócę - odpowiedziałam. Po chwili zajadałam się przepysznymi naleśnikami. Kocham jak mama je robi, bo w jej wykonaniu są najlepsze.
- Tego mi brakowało w Polsce - powiedziałam do mamy, na te słowa kobieta uśmiechnęła się. Odstawiłam talerz do zlewu po zjedzonym posiłku i popędziłam na zajęcia. Trochę się zasiedziałam, mam nadzieję, że nie spóźnię się. Była już 13:57 a ja mam jeszcze trochę drogi do szkoły. Postanowiłam pobiec, aby nie spóźnić się aż tak bardzo. Do szatni wbiegłam równo o 14:00, w rekordowym tempie przebrałam się we wcześniej spakowany strój i wbiegłam na salę.
- Bardzo przepraszam za spóźnienie - powiedziałam zdyszana.
- Nic się nie stało. Już jesteście wszystkie, więc po zajęciach powiem wam gdzie jedziemy na zawody - powiedziała z uśmiechem nauczycielka.
- Będzie tak jak wczoraj - skomentowała jedna z dziewczyn. 
- Tym razem nie. Ale to potem, a teraz bierzemy się za ćwiczenie - powiedziała. Zrobiłyśmy to co kazała. Na początku każdy z nas się wygłupiał, ale później przyłożyliśmy się do swojej pracy. Jak zajęcia się skończyły, nauczycielka kazała nam na chwilę zostać.
- Tak jak obiecałam, powiem gdzie jedziemy. Wylatujemy do Los Angeles - powiedziała z uśmiechem. Razem z Victorią płakałyśmy ze szczęścia. Boże, przyjaciółka miała rację, że zobaczę go wcześniej niż myślę. Koleżanki poszły się przebrać, a ja rzuciłam się na ciocię.
- Dziękuję. Czemu nie powiedziałaś mi od razu ? - spytałam z grymasem.
- Wtedy byłabyś nieobecna na zajęciach i dłużej układałabyś układ na egzamin - odpowiedziała z uśmiechem. Przytuliłam ciocię jeszcze raz i również poszłam się przebrać. Dziewczyny w szatni szalały ze szczęścia. 
- Jejku nie wierzę !! -krzyknęła uradowana Alex.
- A wiecie, że możemy tam spotkać One Direction, bo nagrywają tam nowy teledysk ? - powiedziała Kate.
- Ja chcę najbardziej zobaczyć Liama, bo on jest taki seksowny - powiedziała Louise. Popatrzyłam na Vic i zaczęłyśmy się śmiać. Dziewczyny nie wiedziały o co nam chodzi. Niech lepiej tak zostanie. Szybko przebrałam się i ruszyłam w stronę domu. Nagle usłyszałam dźwięk SMS-a.

Hej ! Przepraszam, że nie piszę, ale mam urwanie głowy i nie mam czasu nawet na zjedzenie czegoś. Już wiesz gdzie będziesz miała konkurs ?

Hej ! Rozumiem cię i nie przejmuj się mną. Konkurs będziemy mieli w Niemczech. Strasznie za tobą tęsknię xx

A już myślałem, że gdzieś bliżej. Wiesz, że w L.A. też jest konkurs tańca. Wybieramy się na niego z chłopakami :) cholernie tęsknię xx

Hehe, tylko nie zakochaj się w którejś z uczestniczek :)

Obiecuję !! Kocham Cię :***

Ja Ciebie też :******

Już nie pisałam z chłopakiem na temat konkursu, tylko o różnych pierdołach. Jeśli chłopcy idą na ten konkurs, to nie będzie trzeba ich tam ściągać podstępem. Dziewczyny na pewno się ucieszą, gdy ich zobaczą. Jestem ciekawa jak zareaguje Louise, jak dowie się, że jestem z Li. Chyba dawno nie czytały żadnej prasy, bo ciągle we wszystkich co się da, piszą o nas. W domu zastałam Amandę.
- No siema. Gdzie cię wywiewa na całe dnie, bo pierwszy raz od tygodnia widzę cię na oczy - powiedziałam i wtedy zauważyłam, że nie siedzi sama.

-----
Heej ! :) Mam nadzieję, że rozdział się podoba :) Proszę was o szczere komentarze i o to, abyście nie przestali komentować, bo jest mi smutno jak widzę ich coraz mniej. Jak wam się nie podoba, to też napiszcie. Przepraszam za błędy i z góry dziękuję za każdy komentarz. Zapraszam was do zakładki INFORMOWANI :) xx

~ Julcia

czwartek, 5 grudnia 2013

LIEBSTEN AWARDA :D


Nominacja do Liebsten Awards jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za ''dobrze wykonaną robotę''. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby która cię nominowała. Następnie ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga który cię nominował. 


 To są blogi które nominuję:
1. http://dance-for-love.blogspot.com/
2. http://directionerki4ever.blogspot.com/
3. http://loveeeforeverrr.blogspot.com/
4. http://operacja-1d.blogspot.com/
5. http://loveforeversdv13246ndx.blogspot.com/
6. http://this-love-i-ll-remember-all-his-life.blogspot.com/
7. http://1dmojeopowiadanie.blogspot.com/
8. http://i-stole-and-burnt-your-soul.blogspot.com/
9. http://one-step-closer-to-you.blogspot.com/
10. http://swiat-sisi.blogspot.com/
11. http://love-at-first-sight-fanfiction.blogspot.com/


To pytania na które muszę odpowiedzieć:
1. Co skłoniło cie do założenia bloga?
Czytam dużo blogów i zawsze marzyłam, żeby założyć też swój,  na którym będę dodawała rozdziały o jakimś opowiadaniu o One Direction.
 2. Jakie jest twoje hobby ?
Myślę, że słuchanie muzyki, bo robię to bardzo często, czasami nawet za bardzo :)
 3. Ulubiony film?
This Is Us <3
 4. Ulubiona piosenka?
One Direction - They Don't Know About Us
 5. Za co podziwiasz One Direction?
Za to co robią dla swoich fanów ( m.in. 1DDay ). Za ich przepiękne głosy, za muzykę. Jednym słowem za wszystko :)
 6. Ulubiony kolor?
Mam dwa : czarny i czerwony.
 7. Za co cenisz swoich przyjaciół?
Za to, że mogę na nich zawsze liczyć, za nasze odpały, wspólnie spędzone chwile i za to, że są <3
 8. Ulubiony blog?
Trochę ich jest :D
 9. Ulubiony przedmiot?
Matematyka i język niemiecki
 10. Kto jest twoim idolem?
One Direction <333
 11. Ulubiona potrawa?
Chyba nie mam

A teraz pytania do nominowanych :
1. Co cię skłoniło do założenia bloga ?
2.  Co lubisz robić w wolnym czasie ?
3.  Kto jest twoim idolem ?
4. Ulubiona piosenka ?
5. Co/kto jest dla ciebie najważniejsze ?
6. Za co cenisz One Direction ?
7. Ulubiony strój ?
8. Ulubiony film ?
9. Za co cenisz swoich przyjaciół ?
10. Ulubiona książka ?
11. Ulubiony blog ?

BARDZO DZIĘKUJĘ ZA NOMINACJĘ !!! <333

Rozdział XVII

MIŁEGO CZYTANIA XX
CZYTASZ ----> KOMENTUJESZ 


Tydzień później


Uff... Na reszcie skończyłam czytać, te rekrutację. Znudziła mnie po dwóch stronach, ale trzeba się poświęcić, żeby uczyć się w dobrej szkole. Teraz zostało mi tylko wypełnić kartę, która była dołączona do pliku kartek. Oczywiście zaczęło się od wpisywania imienia, nazwiska, peselu itd. Po 15 minutach skończyłam wypełnianie, ale muszę jeszcze dołączyć świadectwo ukończenia szkoły i skrócony akt urodzenia. Świadectwo mam w teczce na biurku, ale gorzej będzie z tym aktem. Wiem, że mama wkładała to, gdzieś do komody w sypialni. Wstałam od biurka i poszłam do sypialni mamy i Paula. Była ona piękna, ale tak mój jest ładniejszy. Oto skromna ja :)




Szukałam już może z 10 minut, ale nigdzie tego nie było. Przeszukałam jeszcze raz cały pokój i znów nie znalazłam. Usłyszałam śmiech za sobą. Odwróciłam się gwałtownie i zauważyłam, że w drzwiach sypialni stoi Paul z moim aktem.
- Tego szukasz ? - spytał.
- Tak ! Przeszukałam dwa razy pokój i nie znalazłam. Gdzie to było, bo mama mówiła, że tu mam szukać - spytałam.
- Jak już, to mówiła o komodzie w salonie - powiedział rozbawiony.
- A ja słyszałam, że w sypialni - oznajmiłam.
- Nie dziwię się tobie, że źle zrozumiałaś, jak wtedy Liam był u nas. Nie widziałaś świata poza nim - oznajmił.
- Oj tam, oj tam. Na pewno nie było tak źle - powiedziałam i wzięłam od Paula akt. Skierowałam się od razu do pokoju. Ucieszyłam się, gdy tylko zauważyłam, że Liam siedzi na moim łóżku, nadal z zabandażowaną ręką, bo jeszcze do końca nie zagoiły się rany. Było trudno je ukryć, a szczególnie na koncercie, gdzie jest około 30 stopni. Lux na szczęście poradziła sobie z zakryciem ich.
- Cześć kochanie - powiedziałam podchodząc do chłopaka i całując go w policzek.
- Cześć słońce, muszę ci coś powiedzieć - powiedział spokojnie. Niech, to tylko nie będzie co myślę.
- Słucham - powiedziałam.
- Bo z chłopakami muszę wyjechać na 2 tygodnie do L.A., aby nagrać teledysk do nowej piosenki - powiedział ze smutną miną. Po tym co usłyszałam odetchnęłam z ulgą, ale też było mi smutno, że nie będę widziała go przez 2 tygodnie.
- Kiedy wyjeżdżasz ? - spytałam.
- Jutro o 11:00 mamy samolot. Czyli przyjedziemy o 9:00 po Paula i pożegnać się - powiedział.
- Będę za tobą strasznie tęsknić - powiedziałam i rzuciłam się chłopakowi na szyję.
- Też będę tęsknił. Nawet nie wiesz jak bardzo. Tylko się nie martw, bo będę pisał i dzwonił - odpowiedział spokojnie.
- Jedyne co będę, to strasznie tęskniła, bo w końcu to twoja praca - powiedziałam z uśmiechem.
- Kocham cię - powiedział i mnie pocałował.
- Ja ciebie też - powiedziałam i wstałam.
- A ty gdzie ? - spytał, widząc jak pakuję torbę.
- No zanieść papiery do szkoły, bo do jutra trzeba składać ostatecznie wszystko - powiedziałam.
- Przecież dopiero 3 tydzień wakacji. A ty już musisz złożyć papiery ? Głupie, to jest - powiedział.
 - Wiem, ale muszą mieć czas na sprawdzenie czy umiemy tańczyć i potem dobranie w klasy - powiedziałam, patrząc czy wszystko mam.
- Ciebie nie muszą sprawdzać, bo wspaniale tańczysz - powiedział Liam, podchodząc do mnie i obejmując mnie w pasie.
- No nie wiem, ale dziękuję. Idziesz ze mną czy musisz iść do studia ? - spytałam.
- Muszę wracać z Paulem do studia, bo wpadłem na chwilę, żeby ci powiedzieć o wyjeździe - powiedział.
- No dobrze leć - powiedziałam
- Paa - powiedział całując mnie. Po wyjściu chłopaka zrobiłam, to samo co on. Tylko, że ja szłam w stronę szkoły. Wsadziłam do uszu słuchawki i już po chwili słyszałam pierwsze dźwięki They Don't Know About Us. Kocham tą piosenkę jest ona taka prawdziwa i czasami nawet wzruszam się przy niej. Nagle dostałam SMS-a od Victori.

Hej! Pójdziesz ze mną do szkoły oddać papiery ?

Właśnie jestem w drodze. Może spotkamy się przed budynkiem ?

Okej ;) do zobaczenia :*

Po odczytanej wiadomości schowałam telefon do kieszeni i szłam w dalszą drogę. Od tygodnia nie dostaję żadnych SMS-ów, nie czuje się obserwowana, lecz szczęśliwa, że to wszystko już się skończyło. Tak ja Paul mówił, zawiózł nad następnego dnia na komisariat. Po przesłuchaniu obiecali, że jak coś będą wiedzieć, to zadzwonią. Ani razu nie dzwonili. Może sobie to odpuścili ? Nie ważne, tak i tak go nie znajdą. Nawet nie wiem kiedy, ale zaszłam pod szkołę. Usiadłam na murku przy wejściu i czekałam na przyjaciółkę. Przez ten czas przyglądałam się ludziom, którzy raz wchodzili, a raz wchodzili z budynku. Niektórzy weseli, niektórzy smutni. Nie wiem jak można być smutnym w takim miejscu jak to. Jest to przepiękna i zadbana szkoła. Z rozmyśleń wyrwała mnie Vic, która już dołączyła do mnie.
- Hej ! To co wchodzimy ? - spytałam.
- Hej ! Jasne, nie mamy na co czekać - oznajmiła. Zeskoczyłam z murku i weszliśmy do środka.
- Dzień dobry dziewczynki - powiedziała uśmiechnięta sekretarka.
- Dzień dobry - odpowiedziałyśmy jednocześnie.
- Tu połóżcie wypełnione papiery - powiedziała pokazując na stolik w rogu pomieszczenia. Zrobiłyśmy co kazała.
- I zapraszam za tydzień na sprawdzenie waszych umiejętności. Na stronie internetowej szkoły macie wszystko wypisane co wam będzie potrzebne na ten dzień - powiedziała kobieta.
- Dziękujemy, do widzenia - powiedziałam radośnie. Wyszłyśmy ze szkoły i postanowiłyśmy iść już do swoich domów, żeby zacząć przygotowywać się do przesłuchania, czy czegoś tam. - Wiesz czy jutro są zajęcia ? - spytała dziewczyna.
- Tak jutro są normalnie, bo dziś ciocia jechała załatwić sprawę związaną z konkursem. Jutro ma nam powiedzieć gdzie jedziemy - odpowiedziałam smutnie.
- Ej ! Co się stało, że znów jesteś smutna ? - spytała z troską.
- Bo Liam wyjeżdża na 2 tygodnie i będę strasznie tęsknić - powiedziałam.
- To nie koniec świata. Na pewno te 2 tygodnie szybko zlecą i zanim się obejrzysz znów będziesz z nim razem. Jak teraz się martwić dwutygodniowym wyjazdem, to nie chcę widzieć jak wyjedzie w trasę koncertową - odpowiedziała. Miała rację. Co jeśli wyjedzie na parę miesięcy ? Dobra będzie szkoła, nowi znajomi, ale tak o nim nie zapomnę. Dziewczyna skręciła w swoją stronę, a ja w swoją. Gdy weszłam do domu, to zastałam w nim mamę, ciocię i Fabiana.
- Cześć - przywitałam się z gośćmi.
- Cześć Laura. Słyszałam, że idziesz od września do World Dance, to dobra szkoła, ale także wymagająca - powiedziała ciocia.
- Tak wiem. Za tydzień mam egzaminy, ale z czego to nie wiem, bo muszę wejść na stronę szkoły - odpowiedziałam z uśmiechem.
- Jak chcesz, to po jutrzejszych zajęciach mogę użyczyć ci sali do tańca - powiedziała.
- Naprawdę, mogę ? - spytałam zdziwiona.
- Jasne, dla swojej kochanej siostrzenicy zrobię wszystko - powiedziała i mnie przytuliła. Odwzajemniłam ten gest. Jaką ja mam cudowną ciocię, szkoda, że dopiero niedawno ją poznałam. Mieć taką rodzinę, to skarb. Mama i ciocia poszły poplotkować do kuchni, a ja z Fabianem poszliśmy do mnie. Po wejściu do pomieszczenia, od razu wzięłam laptopa i go wyłączyłam. A chłopak nadal stał przy drzwiach i przyglądał się mi.
- Rozgość się - powiedziałam. A chłopak nadal stał w tym samym miejscu. Dziwny jakiś jest, nie wnikam w jego problem. Po wejściu na stronę zauważyłam, że pierwszego dnia mam egzamin z tańca, a drugiego wiedzy ogólnej. Mam nadzieję, że wszystko zdam bez problemu. Do tego drugiego będę musiała się trochę przyłożyć, bo geniuszem to nie jestem. Może z języków, matematyki, chemia i fizyki jestem dobra, ale z reszty to już gorzej. Szczególnie historia i biologia. Jakby dało się wypisać się z tych przedmiotów wypisać, to zrobiłabym to bez zastanowienia. Wyłączyłam laptopa i odstawiłam go na biurko.
- Będziesz tak stał czy w końcu usiądziesz gdzieś - spytałam zdenerwowana jego postawą. Chyba myślami był gdzie indziej, bo nie reagował nawet na gwizdanie. Postanowiłam włączyć sobie jakiś film, a nie patrzeć ciągle na tego dziwaka, bo po tym zachowaniu nie mogę stwierdzić, że jest on normalny. Nagle dostałam SMS-a, a on ocknął się i usiadła obok mnie na łóżku.

Hej ! Co porabiasz ? Dziś już nie wpadnę do ciebie, bo jestem strasznie zmęczony i muszę jutro wcześniej wstać. Nie gniewaj się za to na mnie xx

Hej ! Oglądam film z Fabianem, bo odwiedził nas razem z ciocią. Coś ty nie będę zła za to ;) każdy człowiek byłby zmęczony po takim wysiłku. A ty co robisz ? xx

Ej, tylko bądź grzeczna ;) i niech mi cię nie dotyka ;* pakuje się na wyjazd, Kocham Cię x

Będę, będę ... No to ci nie przeszkadzam. Też Cię Kocham ;******

Odstawiłam telefon na szafkę nocną. W czasie gdy wysyłam wiadomości do Liama, to przyszła ciocia i wzięła syna, bo jechali już do domu. Postanowiłam już dalej nie oglądać filmu, tylko pójść się umyć. Po wykonanej czynności położyłam się spać.

 Następny dzień

Obudziły mnie całusy, składane przed mojego chłopak na mej twarzy. Będę za nim cholernie tęsknić, ale muszę to jakoś wytrzymać.
- Będzie mi tego brakowało - powiedziałam i pocałowałam chłopaka.
- Mi jeszcze bardziej - odpowiedział z tym swoim słodkim uśmiechem.
- Musisz jechać ? - spytałam z nadzieją, że zaprzeczy.
- Niestety tak - powiedział ze smutkiem i położył się koło mnie, bo przed chwilą wisiał nad mną.
- A powiesz mi chociaż do jakiej piosenki, to będzie teledysk ? - spytałam.
- Tajemnica zawodowa - powiedział. Nagle przypomniałam sobie, że w Polsce kupiłam sobie taką jedną bluzę. Chyba pójdę ją założyć, może Liam się rozchmurzy jak ją zobaczy. Szybko wstałam i wzięłam do ręki bieliznę, czerwone szorty i moją cudowną bluzę. Szybko ubrałam się, uczesałam się i umalowałam. Wyszłam z łazienki w mojej kochanej bluzie. Gdy Liam zobaczył, co jest tam napisane to zaczął się kierować w moją stronę. Był na niej napis : …

-----
Hej ! Przepraszam, że musieliście trochę czekać na rozdział, ale nauka nie pozwalała i chwilowy brak weny, ale teraz mam pomysł na następne rozdziały. Nie wiem czy jutro dodam rozdział, ponieważ jutro w godzinach 15:00 - 17:30 siedzę w szkole, bo organizujemy z grupy projektowej zajęcia dla klas 5-tych. Ale w sobotę na pewno pojawi się kolejny. Dziękuję, za komentarze i za nominowanie do Libsten Awards :) Jak to zobaczyłam, to prawie oczy mi wyszły z orbit. No to koniec mojego gadania, bo muszę się zabrać za odpowiadanie na pytania i wybrania 11 blogów :) I jak myślicie co będzie napisane na bluzie ??
Do następnego :**

~ Julcia

poniedziałek, 2 grudnia 2013

Rozdział XVI


MAM NADZIEJĘ, ŻE SIĘ SPODOBA :) MIŁEGO CZYTANIA XX
CZYTASZ ----> KOMENTUJESZ


*Liam*

Obudziłem się o 5:00. Nie mogę już dalej spać, bo gdy chciałem sprawdzić która godzina, zauważyłem jej zdjęcie na tapecie i wiadomości od niej. W tej chwili przypomniałem sobie ten wczorajszy, koszmarny dzień. Usunąłem wiadomości bez czytania ich. Postanowiłem ruszyć się z łóżka, bo nie przeleżę kolejnego dnia. Najpierw Sophia, a teraz ona. Nie Liam musisz wsiąść się w garść ! Poszedłem do łazienki w celu wzięcia prysznica. Gdy odkręciłem kurek z wodą, to poczułem się lepiej. Zimny prysznic zawsze mnie rozluźniał i sprawiał, że poczułem się o sto razy lepiej. Po wyjściu z kabiny wytarłem swoje ciało i ubrałem się tak : 


Czyli czarny podkoszulek i czarne spodnie. Ogarnąłem jeszcze moje włosy i wyszedłem z pomieszczenia. Chwyciłem telefon do ręki. Odblokowałem telefon w celu zmiany tapety, ale nie potrafiłem. Coś mi mówiło, że ta sprawa, to jedna wielka pomyłka. Postanowiłem na razie nie zmieniać tapety, tylko zejść na dół w celu zjedzenia czegoś, bo burczało mi w brzuchu. Na moje szczęście nikogo nie było na dole, więc mogłem spokojnie zjeść posiłek. Zrobiłem sobie kanapki z czym się dało i zacząłem je jeść. Nagle do kuchni wpadli chłopcy z Victorią. Co ona tu robiła ? Jak będzie ją usprawiedliwiać, to chyba opuszczę ten dom. Nie zwracałem na nich uwagi, tylko kończyłem swój pierwszy posiłek od parunastu godzin.
- Możemy pogadać ? - spytała Vic.
- Yhym - odpowiedziałem niechętnie.
- Kochasz ją ? - spytała jakby niby nic.
- A co cię to obchodzi. Moje życie, moja sprawa - odpowiedziałem, a dziewczyna wywróciła oczami.
- Jak ona mogła zakochać się w takim idiocie - powiedziała opuszczając kuchnię. Co ? Laura mnie kocha ?!
- Jakby mnie kochała, to nie całowałaby się z innym - odparłem, a dziewczyna wróciła, ale z laptopem Harry'ego.
- Zrozum, to debilu, że ona cię kocha, a jak przybliży się te cholerne zdjęcie, to widać jak Laura jest oparta jedną ręką o blat i się śmieje ! - powiedziała zdenerwowana i pokazała mi te zdjęcie, ale przybliżone, na którym było widać, to co mówiła. Jaki ze mnie idiota, że jej nie uwierzyłem. Schowałem twarz w dłoniach.
- I co ja mam teraz zrobić - mówiłem sam do siebie.
- No jak to co ?! Weź mnie nie wkurzaj Payne ! Leć do niej - krzyknął Niall. Zerwałem się szybko z krzesła i wziąłem kluczyki od samochodu. Szybko wszedłem do niego i odpaliłem silnik. Po niecałych 15 minutach byłem pod jej domem. Szybko wyszedłem z auta i podszedłem pod dom Paul. Zapukałem parę razy do drzwi. Nikt mi nie otwierał. Cholera ! Chwyciłem za klamkę i okazało się, że drzwi są otwarte. Wszedłem do środka. Nikogo nie było, poszedłem do góry i słyszałem ją jak płacze. Ale też słyszałem głos jakiegoś mężczyzny. Nie wszedłem do środka, tylko uchyliłem drzwi i patrzyłem co się tam dzieje.
- Co, Liam ci nie uwierzył ? Jak mi przykro. Teraz masz mi załatwić spotkanie z Victorią - powiedział jakiś facet.
- Odwal się ! Nie dość, że zabrałeś mi kogoś ważnego, to jeszcze chcesz żebym poznała cię z Vic ! Pojebało cię człowieku - krzyknęła zdenerwowana.
- Może tak grzeczniej, co ? Chyba nie chcesz, żeby się coś stało któremuś z twoich znajomych - ostrzegł dziewczynę, która się cholernie bała i ciągle płakała.
- Nie mam zamiaru. To ty wysłałeś te zdjęcia do gazety. Jedyną osobą, z którą się całowałam od przyjazdu z Polski był Liam ! - krzyknęła.
- Jakie słodkie, zaraz się popłacze ze wzruszenia - powiedział udając, że ociera łzę.
- A płacz, zobaczymy co zrobisz jeśli opowiem, to wszystko na policji - zagroziła.
- Ani mi się wasz - powiedział surowym tonem i wyjął nóż. Już miał nim dźgnąć dziewczynę, ale na szczęście wszedłem w odpowiednim momencie.

* Laura*

Leżałam sobie na łóżku i rozmyślałam nad całą sprawą. Mama krzyknęła z dołu, że jedzie z Paulem na zakupy, a potem po Amandę. Mówiła, że mam zakluczyć dom, ale nie posłuchałam, tylko dalej rozmyślałam. W pewnym momencie przede mną stanął zakapturzony facet. 
- Mówiłem, że niedługo się zobaczymy - powiedział śmiejąc się.
- To ty - szepnęłam i cofnęłam się do tyłu, bo ten facet był za blisko.
- Nie Duch Święty. Słyszałem, że mówiłaś coś Victorii o mnie - powiedział.
- Nic nikomu nie mówiłam - oznajmiłam.
- Nie kłam ! - krzyknął i spoliczkował mnie. Chwyciłam się za polik, na którym już spoczywał ślad jego ręki. Piekł mnie bardzo mocno, tak aż łzy zaczęły mi płynąć po policzkach.
- Co, Liam ci nie uwierzył ? Jak mi przykro. Teraz masz mi załatwić spotkanie z Victorią - powiedział.
- Odwal się ! Nie dość, że zabrałeś mi kogoś ważnego, to jeszcze chcesz żebym poznała cię z Vic ! Pojebało cię człowieku - krzyknęłam zdenerwowana.
- Może tak grzeczniej, co ? Chyba nie chcesz, żeby się coś stało któremuś z twoich znajomych - ostrzegł mnie.
- Nie mam zamiaru. To ty wysłałeś te zdjęcia do gazety. Jedyną osobą, z którą się całowałam od przyjazdu z Polski był Liam ! - krzyknęłam.
- Jakie słodkie, zaraz się popłacze ze wzruszenia - powiedział udając, że ociera łzę.
- A płacz, zobaczymy co zrobisz jeśli opowiem, to wszystko na policji - zagroziłam mu. To był błąd.
- Ani mi się wasz - powiedział surowym tonem i wyjął z kieszeni od spodni nóż. Już miał mnie nim dźgnąć, ale do pokoju wpadł Liam. Próbował wyrwać mu nóż, ale zamiast tego, facet przejechał nożem po jego ręce. Pisnęłam z przerażenia. Chłopak wykorzystał sytuację i uciekł. Szybko podbiegłam do Liama.
- Nic ci się nie stało ? Choć do łazienki, muszę ci to oczyścić i zabandażować - powiedziałam. Chłopak poszedł za mną. W pomieszczeniu rozkazałam mu usiąść na wannie, a ja wzięłam się za szukanie apteczki. Cholera, musi gdzieś tu być. Jest ! Wzięłam ją szybko do ręki i podeszłam do chłopaka.
- Daj rękę. Będzie trochę szczypać - posłusznie dał rękę, którą polałam mu wodą utlenioną. Syknął z bólu. Po skończonej pracy, owinęłam starannie ranę bandażem.
- Gotowe - powiedziałam i wstałam, lecz chłopak pociągnął mnie za dłoń tak mocno, że wylądowałam na jego kolanach. Nie czekając dłużej, pocałowałam go. O dziwo odwzajemnił to od razu.
- Kocham cię Liam. Ja nie pocałowałam Fabiana. Po prostu ten gościu co cię zranił zrobił zdjęcie w takiej pozycji, że wyglądało jakbym to zrobiła. Proszę wybacz mi - powiedziałam i popatrzyłam błagalnie na chłopaka.
- Też cię kocham. Nie masz za co przepraszać, to ja powinienem cię przeprosić za to, że nie uwierzyłem, że nic nie zrobiłaś - powiedział i przytulił mnie z całej siły. Wtuliłam się w chłopaka. Nagle drzwi od łazienki otworzyły się i zobaczyłam przerażoną matkę, która trzymała zakrwawioną poduszkę, która leżała na ziemi, gdy to się stało.
- Boże ! Co tu się stało ? - krzyknęła przerażona.
- Siedziałam na poduszce, nie wiem kiedy dostałam okres i mi przeciekło - powiedziałam a Liam szturchnął mnie w bok i surowo na mnie popatrzył.
- Przepraszam. Po prostu facet, który mi groził od przyjazdu do Londynu przyszedł do mnie do pokoju. Chciał mnie zranić nożem, ale mój bohater wpadł do pokoju i zamiast mnie, oberwał on - powiedziałam ze smutkiem patrząc na chłopaka.
- Dziękuję ci Liam ! Nic ci się nie stało ? - spytała przejęta matka.
- Mogło być gorzej - odpowiedział jej.
- Może pojedziemy do szpitala - zaczęła panikować kobieta.
- Nie ma takiej potrzeby, to tylko draśnięcie - powiedział z uśmiechem.
- Jennifer, gdzie mam to zanieść ? - spytał Paul, widząc jak mama trzyma w ręce zakrwawioną poduszkę, spojrzał przestraszony na mnie.
- No co ? Okres dostałam, zdarza się - powiedziałam i znów oberwałam od Liama, na którego kolanach nadal siedziałam.
- Tak okres się dostaje z zaczerwienionym policzkiem jakby ktoś ci porządnie walnął i z zabandażowaną ręką ? - powiedział patrząc na Liama.
- Co ? On cię uderzył ? - spytał zdenerwowany chłopak.
- Nom - powiedziałam cicho.
- Jak go znajdę, to zabiję gnoja - powiedział zdenerwowany.
- Może mi ktoś powiedzieć, co tu się stało ? - powiedziała Amanda, wpadając do pokoju.
- Później wszystko opowiem - powiedziałam.
- Dobrze, ale trzeba zadzwonić na policję - powiedziała mama.
- Nie ! Jak to zgłoszę, to zrobi coś innym - powiedziałam podniesionym głosem.
- Ale kochanie, trzeba to zgłosić - zwrócił się do mnie Li.
- Proszę was, nie teraz - błagałam wszystkich.
- Dobrze, ale jutro zawożę waszą dwójkę na komisariat - powiedział Paul, pokazując na nas. Pokiwałam głową na znak zgody.
- Chodźmy stąd. Te słodziaki chcą na pewno ze sobą pobyć po tej aferze - powiedziała Am, a ja wysłałam jej wdzięczny uśmiech. Wszyscy opuścili łazienkę i zostałam sama z moim chłopakiem, chyba chłopakiem.
- A my będziemy znów razem ? - spytałam.
- Głuptasie, czy my kiedykolwiek ze sobą zerwaliśmy - powiedział z rozbawieniem.
- No nie - powiedziałam i spuściłam głowę w dół, ale zaraz ją podniosłam jak zorientowałam się na co się gapie.
- No właśnie, więc teraz chodźmy, bo sobie jeszcze coś pomyślą - powiedział.
- A niech sobie myślą co chcą, ważne że jestem tu z tobą - powiedziałam. Chłopak mnie pocałował. Najpierw niepewnie, a potem z miłością. W pewnym momencie zachwialiśmy się i wpadliśmy do wanny, bo cały czas siedzieliśmy na jej rogu. Zaczęliśmy się śmiać jak głupi. Nagle drzwi od łazienki otworzyły się.
- Nie chcę wiedzieć co wy tu robicie, ale to skończcie, bo chłopaki siedzą na twoim łóżku i się z was śmieją, i mają dziwne komentarze - powiedziała Amanda, a ja spaliłam buraka. Liam jako pierwszy wstał, pomógł mi się wydostać z wanny.
- Przynajmniej już wiem, że w przyszłości się w niej zamieścimy - powiedział poruszając śmiesznie brwiami. 
- Taa, lepiej już chodźmy - powiedziałam z rozbawieniem. Wyszliśmy trzymając się za ręce. Jak chłopcy nas zauważyli, to zaczęli się śmiać.
- Widzę, że Laura nieźle ci dołożyła za to, że w nią zwątpiłeś - powiedział uradowany Harry.
- Ale było słychać, że ładnie cię przepraszała za to - powiedział Zayn. Jejku z kim ja żyję ? Czy oni nie umieją żyć bez dziwnych skojarzeń. Chociaż życie bez skojarzeń, to nie jest życie.

-----
Hej ! :)
1) DZIĘKUJE WAM ZA 1000 WYŚWIETLEŃ :****
2) Bardzo przepraszam, jeśli popełniłam jakieś błędy. 
3) Dziękuję za każdy oddany komentarz. Na prawdę każdy z nich mnie motywuje :D

4) Mam nadzieję, że rozdział wam się podoba i nie jest najgorszy.
5) Zapraszam do zakładki INFORMOWANI :) tam jest wszystko napisane,co trzeba zrobić. Chciałabym, żebym właśnie w tej zakładce miała wszystkich, co mam informować, żeby nie szukać na Twitterze, komu ostanio wysłałam powiadomienie.


Do następnego ^.^

~ Julicia

niedziela, 1 grudnia 2013

Rozdział XV

MIŁEGO CZYTANIA :) XX
CZYTASZ ----> KOMENTUJESZ


Po zjedzeniu śniadania poszliśmy na wcześniej ustalony spacer. Przechodziliśmy właśnie koło kiosku i rzucił nam się pewien nagłówek na pierwszej stronie Londyńskiej gazety :  " Czyżby Liam Payne miał nową dziewczynę ? Ale dlaczego później po spotkaniu z chłopakiem całowała się z innym !? ". Zamarłam tam były dwa zdjęcia. Jedno przedstawiało mnie, chwilę po tym jak zgodziłam się być dziewczyną Liama, a drugie jak niby całuję się z Fabianem !! Ten koleś na prawdę, to zrobił !! Liam w skupieniu czytał artykuł. Zapłacił sprzedawcy należną mu sumę za gazetę, popatrzył na mnie zawiedzionym wzrokiem i zaczął biec w stronę swojego domu. Zaczęłam biec za nim.
 - Liam poczekaj ! To nie jest prawda - krzyknęłam najgłośniej jak umiałam, aż wszyscy ludzie spojrzeli się na mnie, a później na uciekającego chłopaka.
 - Proszę poczekaj - wyszeptałam, gdy się zatrzymałam z braku sił na dalszą drogę. Chłopak zniknął z pola widzenia. Postanowiłam iść na zajęcia. Przez całą drogę płakałam. Gdy zaszłam pod szkołę, to ciocia podbiegła do mnie, widząc w jakim jestem stanie.
 - Boże dziecko, co ci się stało ? - spytała zmartwiona. Podałam jej gazetę, którą jeszcze wcześniej kupiłam, żebym nie musiała nic nikomu mówić, bo nie jestem w stanie wypowiedzieć jakiegokolwiek słowa. Kobieta zaczęła czytać pokazany jej artykuł. Po skończeniu przytuliła mnie mocno.
- Dziś nie będziesz w stanie ćwiczyć. Dlatego posiedzisz w czasie zajęć u mnie w gabinecie, a później odwiozę cię do domu - powiedziała. Pokiwałam głową na znak zgody.
 - Chcę porozmawiać z Victorią - wydukałam z wielkim trudem.
 - Dobrze, zaraz ją do ciebie przyprowadzę, a teraz choć - powiedziała. Poszłam z nią do gabinetu. Po drodze spotkałam wszystkie dziewczyny z zajęć. Patrzyły się na mnie wzrokiem współczucia, bo widziałam jak jedna z nich trzymała w ręce tą przeklętą gazetę.
- Poczekaj tu chwilę. Zaraz przyjdzie tu Victoria - oznajmiła. Nie czekałam długo na przyjaciółkę, bo za chwilę już mnie tuliła.
 - Kochana nie płacz - powtarzała mi w kółko.
 - Jak mam nie płakać ? Ja nie całowałam się z Fabianem! Po prostu ten idiota zrobił zdjęcie w takim momencie gdzie było widać jakbyśmy to robili - krzyknęłam, bo już nie mogłam wytrzymać. Czemu takie rzeczy muszę przytrafiać się mi !? Jak mieszkałam w Polsce, to wszystko było dobrze, a tu wszystko co zyskam, zaraz tracę.
 - Ale o kim ty mówisz ? - powiedziała zdziwiona przyjaciółka.
 - Nie mogę ci powiedzieć, bo jak coś powiem to może się coś komuś stać - wyszeptałam, bo co jeśli mam jakiś podsłuch i on to słyszy. Bo niby jakim cudem dowiedział się tylu rzeczy ? Po tych słowach siedziałam wtulona w przyjaciółkę. Po zajęciach ciocia zawiozła mnie do domu. W opłakanym stanie pobiegłam do swojego pokoju i rzuciłam się z płaczem na łóżko. Usłyszałam dźwięk SMS-a.

Jak wspaniale mi się patrzyło jak on od ciebie ucieka. Po prostu ukojenie dla moich oczu.

Po przeczytaniu wiadomości jeszcze mocniej się rozpłakałam.

*Liam*

Czytałem to co było napisane. Nie mogłem uwierzyć , w to co czytałem. Czyżby Laura taka jest ? Może za szybko związałem się z nią. Muszę to przemyśleć. Zacząłem biec w stronę domu. Dziewczyna biegła za mną i krzyczała, że mam się zatrzymać i to nie jest prawda. Wiem, że prasie nie można ufać, ale przecież zdjęcia wszystko za siebie mówiły. Po pewnym czasie zauważyłem że już jestem pod domem. Wbiegłem szybko do niego. Od razu skierowałem się do swojego pokoju. Chłopaki od razu pobiegli za mną. Nie chciałem z nimi gadać, więc rzuciłem gazetę w ich stronę, może sami zrozumieją. Drzwi od pokoju zamknąłem na klucz aby przypadkiem któryś z moich przyjaciół nie wszedł do pokoju. Nie mogłem pojąć jak ona mi to mogła zrobić ? Jeszcze była w tej sukience, co sam jej wybrałem. Miała ona być u cioci, a nie u jakiegoś gościa ! Paul i Jennifer z nią jechali, więc to musiało stać się tam. Jeszcze wczoraj mi powiedziała, że coś czuje do mnie ale nie wie jeszcze co. Może tak naprawdę kłamała. Ale na moje słowa się rozpłakała ze szczęścia. Rano nie zachowywała się jakby miała coś na sumieniu. Ja już kompletnie nic nie rozumiem. Usłyszałem jak któryś z chłopaków coś krzyczy. Na pewno zaraz przybiegną pod drzwi i będą chcieli żebym im to wytłumaczył. Nie mam na to siły, więc założyłem słuchawki na uszy i zacząłem słuchać pierwszych dźwięków mojej ulubionej piosenki. Nawet nie wiem kiedy odpłynąłem do krainy Morfeusza.

*Harry*

 Liam wbiegł do domu z płaczem. Od razu wszyscy udaliśmy się za nim. Zauważył to, więc rzucił nam gazetę. Podniosłem ją jako pierwszy. Zacząłem ją przeglądać aż zauważyłem nagłówek, który był powodem jego zachowania. Po pierwsze czemu nam nie powiedział, że jest z Laurą i co to jest za gościu, z którym się całuje ?! Jak ona mogła. Niby w czym jest lepszy od naszego Liama ?! Nie wytrzymałem.
 - Co to ma ku*wa być ?! - krzyknąłem, na co chłopacy popatrzyli się na mnie jak na debila. Pokazałem im artykuł. Każdemu szczęka opadła ze zdziwienia.
 - Ale jak to ? Laura przecież, to dobra dziewczyna i nigdy nie zrobiłaby coś takiemu komukolwiek ! - krzyknął Nialler.
 - Najwidoczniej nie jest taka za jaką ją uważamy - powiedział Louis. Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Nikt nie raczył ich otworzyć, więc poszedłem ja. Była to Victoria. Na jej widok uśmiech od razu wtargnął na moją twarz.
- Wchodź - powiedziałem do niej.
- Gdzie jest Liam ? Muszę z nim porozmawiać - spytała.
 - Zamknął się w swoim pokoju. Jeśli przyszłaś rozmawiać o tej … - zaczął mówić Louis, ale mu przerwałem, bo nie chciałem aby powiedział coś co będzie potem żałował.
- Louis !! - powiedziałem surowym tonem.
- Jeśli możesz jej tak nie nazywać, to dziękuję. Jeśli chcecie, to mogę wam udowodnić, że te zdjęcia nie pokazuje, że Laura zrobiła coś co nie powinna - powiedziała Vic.
 - Możesz pokazać, ale wątpię, że uwierzymy - powiedział Zayn.
 - Dajcie mi laptopa i zaraz wam coś pokażę - oznajmiła. Poszedłem do siebie po sprzęt i po chwili dziewczyna już coś robiła w komputerze.
 - Podejdźcie tu - rozkazała. Wszyscy wpatrywaliśmy się w ekran, na którym było widać, że Laura jest niewinna, ale jak mamy, to pokazać Liamowi, jak nie chce z nami rozmawiać. Będziemy mieli trudne zadanie. Na razie poczekamy do rana aby chłopak ochłonął, bo w takim stanie nic nie zdziałamy. Zaproponowaliśmy Vic, żeby została u nas na noc, bo ona najlepiej mu to wytłumaczy. Oczywiście spała ze mną, bo nie miała gdzie. Po szybkim myciu, razem z Vic pogrążyliśmy się w śnie.

*Laura*

Następny dzień

 Nie spałam całą noc. Ciągle tylko płakałam, bo nie mogłam nic zrobić. Próbowałam dzwonić, pisać do Liama, ale nie dostawałam żadnych odpowiedzi. Wszyscy próbowali ze mną porozmawiać, ale ja się nie odzywałam i na nic nie reagowałam. Po prostu zamknęłam się w sobie. Jedyną osobą z która porozmawiam jest mój Liam. Ale on na pewno nie chce już mnie znać, więc do końca życia będę płakała i użalała się nad sobą. Długo to nie potrwa. Albo umrę z głodu lub wycieńczenia albo popełnię samobójstwo. Bo co mi zostało ? Tak naprawdę tylko mama i Vic. Dla tych dwóch osób jestem ważna, a dla innych nie. Po tym godzinnym leżeniu na plecach i gapienia się w sufit, zaczął boleć mnie kręgosłup. Wstałam i wyszłam na balkon. Co z tego, że padało i będę prędzej czy później chora ? Dla mnie nie liczy już się nic. Po co jeszcze żyje na tym świcie ? Straciłam mój skarb, który kocham. Tak kocham ! Uświadomiłam sobie, to właśnie teraz. Nie potrafię bez niego żyć. Siedziałam na balkonie i byłam już przemoczona. Usłyszałam dźwięk SMS-a, więc weszłam do ciepłego pomieszczenia. Zanim otworzę wiadomość i bardziej się zdołuje, pójdę się umyć, bo prawdę mówiąc z lekka czuje jak od mnie śmierdzi. Chwyciłam bieliznę, spodnie dresowe i bokserkę, i ruszyłam do łazienki odświeżyć się. Zdjęłam z siebie przemoczone ubrania i weszłam pod prysznic. Po skończonym myciu poczułam się trochę lepiej, ale nie na tyle aby wrócić do normalnego życia. Wytarłam starannie swoje mokre ciało. Wysuszyłam włosy i upięłam je w luźny koczek. Posprzątałam po sobie w łazience i z niej wyszłam, w celu przeczytania SMS-a.

Mała nie załamuj się. Jak kocha to wróci, no chyba że nie kocha :)

 Miałam już dość tych wszystkich SMS-ów ! Kto mu pozwolił wtrącać się w moje życie. Gdyby nie on, to teraz leżałabym na tym łóżku, na którym teraz leżę sama, wtulona w mojego chłopaka i śmiałabym się z nim, z głupot. Ale musieli mi to wszystko zabrać. Postanowiłam wejść na Twittera. Tak jak myślałam, było tam dużo hejtów od Directioners. Niektóre czytałam na głos. " Takie osoby jak ty nie powinny w ogóle żyć na tym świecie ", " Jedną wielka z ciebie ku*wa !! ", " Zgiń szmato !! Nie próbuj zbliżać się do Liama, bo pożałujesz ! " I wiele, wiele innych. Moje interakcje były przepełnione tweetami z wyzwiskami. Postanowiłam coś napisać.
Wiem, że wszyscy chcecie abym umarła … nie martwcie się, niedługo ten dzień nadejdzie :'(
Od razu dostałam pełno odpowiedzi typu : " i bardzo dobrze " , " podaj dzień i godzinę abym mogła odliczać ". Nie chciałam się bardziej załamać, dlatego wyszłam z Twittera. Znów położyłam się na łóżku i pogrążyłam się w swoich myślach.

-----

Hej !
1) Przepraszam za błędy :)
2) Jak wam się podoba rozdział ? Mam nadzieję, że osoba, któa pod ostatnim postem napisała "pisałaś lepsze. Rozdział beznadziejny " napiszę również swoją opinię, ale mam nadzieję, że tym razem pozytywną. Proszę, żeby ta osoba jakoś się podpisała abym wiedziała, że to ona. Oczywiście was też zachęcami i proszę o komentowanie :)
3) Jak minęły wam Andrzejki ? Ja spędziłam je na Twitterze i z jednej wróżby nie mogłam przestać się śmiać :D 

MIŁEJ NIEDZIELI I DO NASTĘPNEGO :* 

~ Julcia